Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NIWA - powieść w odcinkach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NIWA - powieść w odcinkach. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 marca 2021

Maciej M. Maleńczuk - PRAWDZIWI PRZYJACIELE - "NIWA" [ODC. 19] - ostatni (lipiec 2011)

W poprzednim odcinku:

Kaper z radiowego nasłuchu dowiedział się o ucieczce Koffego i jego kompanów. Razem z Zachariaszem Biegunem obmyślili, jak pomóc uciekinierom, aby wyjść przy tym na swoje.

Koffe odebrał sygnał nad ranem. Podano koordynaty, w których miała czekać paczka. Wyglądało na to, że faktycznie jest szansa powrotu na B17. Sytuacja była z gatunku dających nadzieję.

- Budzić się wszyscy! Mieszaniec i suka do ciężarówki, bierzcie całą benzynę. Spieprzajcie w przeciwną stronę, tu są kluczyki.
- Mogę, naprawdę mogę? – Antoine de Flosterhummel podskoczył w kierunku auta i zaraz zaczął przy nim grzebać, coś odkręcać, aż uzyskało zdumiewająco opływowy kształt amfibii.

- Ten mieszaniec w dżungli nie zginie – skomentował Dodo Musker.

czwartek, 25 lutego 2021

Maciej M. Maleńczuk - BLISKI FINAŁ - "NIWA" [ODC. 18] (czerwiec 2011)

 W poprzednim odcinku:

Nacie Verze z pomocą Undermarsa von Humpelsdorfa udało się uciec. Koffe wraz z towarzyszami znalazł przy drodze ciężko rannego piosenkarza, podczas gdy dzikuska czaiła się w pobliskim lesie. 

Przy strzelającym na niebiesko ognisku siedziała cała ekipa i nikomu nie chciało się gadać. Mieszaniec Antoine, który odnalazł swoją ukochaną dzikuskę, prostytutkę z hotelu Zauberschnitz & del Kuppeldorfer, trwał przytulony do jej boku i był całkowicie nieobecny. Ona z obojętną miną pałaszowała kawałki upieczonego bataka, Niwa zaś siedział i nie mógł oderwać od niej wzroku. Była niczym boskie zwierzę, a jej burza kolorowych włosów i bezwstydne wejrzenie plus absolutnie genialne mordercze ciało hipnotyzowało Niwę. Zawsze był czuły na urodę kobiet i miał obsesję na punkcie włosów, więc gapił się całkowicie zauroczony. Wyciągnął rękę w stronę rożna, by wziąć kawałek bataka, lecz Nata była szybsza i zwinęła mu kąsek sprzed nosa. 

czwartek, 18 lutego 2021

Maciej M. Maleńczuk - UNDERMARS - "NIWA" [ODC. 17] (maj 2011)

W poprzednim odcinku: 

Dyrektor Zauberschnitz & Kuppeldorfer zwany Melonem znalazł w pokoju hotelowym Undermarsa von Humpelsdorfa. Piosenkarz z nadgryzionym członkiem leżał w kałuży krwi. Rannego zaniesiono na oddział, a sprawczynię – dzikuskę Natę Verę – schwytano.

Bukiet tęczowych kwiatów, delikatny śpiew ptaków i sącząca się w tle uspokajająca muzyczka Fellaha del Sole’a wcale dobrze nie nastrajały Undermarsa von Humpelsdorfa. Choć nie cierpiał fizycznie, jego psychika daleka była od równowagi. Tęczowe barwy widział przed wypadkiem, jego ptak był w opłakanym stanie, zaś Fellaha del Sole’a nienawidził z całego serca, gdyż tamten sprzedawał więcej płyt. Ale właśnie kolejna, czerwona z ciekawości pielęgniarka wślizgnęła się do jego izolatki, żeby prosić o autograf.

- Hmm, nawet apetyczne zwierzątko – odruchowo pomyślał Undermars.

 

czwartek, 11 lutego 2021

Maciej M. Maleńczuk - ZAUBERSCHNITZ & KUPPELDORFER - "NIWA" [ODC. 16] (kwiecień 2011)

W poprzednim odcinku:
Koffe, mnich i Niwa pojmawszy mieszańca, uciekli samochodem z wioski. Po drodze zakładnik opowiedział im o swojej miłości do Naty Very o tęczowych włosach. Koffe postanowił zboczyć z trasy, aby odszukać dzikuskę.

W Zauberschnitz & del Kuppeldorfer panował poranny rozgardiasz. Metr de la Mezon – dyrektor placówki wydawał z siebie gardłowe dźwięki, które krzątające się wszędzie kobiety brały do siebie i odczytywały jako polecenia. Zwał się Melon Moldevander der Arbeitensucker vel Anrdomantoholesterol, był mieszańcem, cywilnym klawiszem i nadzorcą całego burdelu. Karierę zdobył po trupach i nikt nie mówił o nim inaczej jak Melon. Pracownice były więźniarkami i prostytutkami. Z wiadomych względów niektóre tylko sprzątały. 
 
 
 

czwartek, 4 lutego 2021

Maciej M. Maleńczuk - WOJNA - "NIWA" [ODC. 15] (marzec 2011)

W ostatnim odcinku:

Stanisław Kaper, prywatny detektyw, człowiek do rozwiązywania skomplikowanych spraw zjawił się u Elmerona Monotonnego, przemytnika porostu na kosmiczną skalę i opowiedział o bitwie Tamireo z odziałem specjalnym i ucieczce Koffego. Potem Kaper spotkał się z Zachariaszem Biegunem i razem z nim obmyślił plan działania.

- Bierzemy mieszańca i do samochodu, tam pod płachtą, biegiem! – wrzeszczał Koffe, wlokąc za jedną rękę nieprzytomnego żołnierza w pełnym ekwipunku bojowym. Nawet dla niego był to spory ciężar. 

- Bierz za drugą rękę, do czarnej przenajświętszej maci!
- Po cholerę nam trup, Koffe, po prostu spierdalajmy stąd – krzyknął Niwa, wlokąc za drugą rękę bezwładne ciało żołnierza oddziału specjalnego.

 

czwartek, 28 stycznia 2021

Maciej M. Maleńczuk - STANISŁAW KAPER - "NIWA" [ODC. 14] (luty 2011)

W ostatnim odcinku:

Kiedy Tamireo domagali się posiłku złożonego z Niwy i niemego mnicha, Koffe zdołał wmówić plemiennej radzie, że zbliża się nieszczęście. Tym samym uratował skazańców, z których pomocą zamierzał wydostać się z przeklętej B12. Niwa miał statek, mnich potrafił przetłumaczyć instrukcję, a on miał plan i przygotowaną furgonetkę.

Panował ogólny bajzel. Dziwki na stołach, wszechobecny porost, lecz nie tylko, bo gospodarz się postarał, aby niczego dziś nie zabrakło. Można było palić z fajki, można było podać w żyłę, można było się przelecieć, przejechać, i wszystko w towarzystwie takich samych świrów jak ty. Czy to nie urocze? Czy nie za tym tęskni dusza każdego obiboka, nieroba i erotomana? Goniącego za łatwym zarobkiem oportunisty, który nie waha się użyć siły?

 

czwartek, 21 stycznia 2021

Maciej M. Maleńczuk - TAMIREO - PUSTE GŁOWY - "NIWA" [ODC. 13] (styczeń 2011)

W poprzednim odcinku:

Grupa więziennych strażników, a wśród nich funkcjonariusz Antoine de Flosterhummel, udali się ze służbową wizytą do więzienia dla kobiet HAREM 132. W pobliskim lupanarze Antoine wydał wszystkie pieniądze, a potem się zadłużył, na gwiazdę lokalu Natę Verę. Po powrocie do pracy dostał tajny rozkaz – skierowanie do oddziału specjalnego.

Nastał czas nieskrępowanej wolności dla Niwy i uduchowionego idioty z B1, który zwał się Sriskapandeonder Medroefalemedaver Pandrogertewitkalis Dodo Musker. Nie odzywał się wcale, gdyż przed wielu wielu laty przyjął na siebie ślub milczenia – zresztą właśnie to uporczywe milczenie przywiodło go w końcu na Salę Rozpraw – tam milczał jak zaklęty po czym dostał dziesięć lat, co również przyjął w milczeniu. 
 

czwartek, 14 stycznia 2021

Maciej M. Maleńczuk - W BUDCE STRAŻNIKA - "NIWA" [ODC. 12] (grudzień 2010)

„A w budce strażnika siedzi pieeees... i pieski los jego jeeeest... i gorszyniż los skazańcaskazaaaaańca... skazaniec swą szansę dostaaaaaanie i przed otwartą bramą staaaaaanie... a ty na zawsze tu zostaaaaaaniesz... to chyba gorsze niż wygnaaaaanie... – z głośniczka służbowego radyjka, z którym nie rozstawał się Antoine, niosły się rzępolące dźwięki piosenki. Śpiewał Undermars von Humpelsdorf – jeden z rzeszy mieszańców, którzy śpiewali dla mieszańców o mieszańcach. Było to niemiłosierne rzępolenie z dodatkiem automatycznego pulsatora i nikt oprócz nich samych nie słuchał tego szajsu. Uchodziły za synonim obciachu i takie były: „siedzę na kogucie, brak mi wielu uciech” – zawsze były to tęskne pieśnidła, niewiele różniące się od grypsujących piosenek samych skazańców. Jedne i drugie opisywały samotność i tęsknotę, tyle że więzienne zawsze kończyły się wiązanką dla gadów o nadchodzącym dniu wolności – piosenki mieszańców nie dawały tej nadziei. 
 
 

czwartek, 7 stycznia 2021

Maciej M. Maleńczuk - EKTO NIWA ETAR MATER - "NIWA" [ODC. 11] (listopad 2010)

Wydawać się mogło, że to, co dzieje się z Niwą i mnichem z B1, nie jest przypadkowe. Wielu wysnułoby wniosek, iż ich porwanie, poniesienie i uwięzienie było efektem zamiaru, postanowienia, a na koniec planu, jaki umyślił sobie Koffe, żeby wreszcie wydostać się z dżungli B12. Za pomocą statku, który miał mieć Niwa, porostu, którym wypełniona była rakieta i instrukcji przetłumaczonej przez mnicha. To pozwoliłoby Koffemu wrócić do gry na B17. Jednak te wszystkie możliwości wydostania się z irytujących opresji lęgły się jeno w głowie Niwy, były to tylko coraz przytomniejsze majaki człowieka zamkniętego w wiszącej klatce, którego otaczają dzikie wrzaski, dziwaczne śpiewy i szalona orgia kolorów. Tamireo mieli swój wachlarz barw. Niwa nie mógł i nie chciał tego wiedzieć. Pieśń, która niosła się coraz szerzej wśród plemienia Tamireo, była pieśnią śmierci (choć dla Tamireo – życia), którą wszyscy, którzy trafili do wioski w takich okolicznościach jak Niwa i mnich z B1, słyszeli jako ostatnią w życiu.


czwartek, 31 grudnia 2020

Maciej M. Maleńczuk - TAMIREO - "NIWA" [ODC. 10] (październik 2010)

Pobuuuuudkaaaaa! Darł się Psichuj. Do robotyyyyyy, luuuudzie, mieszańcy, pedały, złodzieje, gwałciciele, przewalacze, szmaciarze, łajzy, brudasy, gnoje! Do roboty, kasto leniuchów, urwipołci, drani! W odpowiedzi Niwa znanym zwyczajem Wykwintnej Mowy odpowiedział mu pięknym za nadobne.
- Zawrzyj wnękę, pasożycie, bo prowadzisz nędzne życie. Któregoś dnia niemianowany książę Niwa wstanie, otrzepie pył z kolan i odejdzie na zawsze, jego noga więcej w bagnie tym nie stanie, ty Psichuju wredny, coś w życiu jest biedny, do śmierci już tutaj zostaniesz. 
Nagle Niwa uświadomił sobie, że przecież jest w swojej celi, w Brockhausie ADAM 545, bezpieczny za murami więzienia. Nikt chyba nigdy jeszcze nie cieszył się tak z tego, że wylądował w pudle na B12. A więc to był tylko zły sen, nie było żadnego wypadku i nie spotkał żadnego mnicha i nie został porwany, leży sobie spokojnie na swojej pryczy w kryminale, odbywa karę, czeka na swój czas i nic a nic się nie stało. Jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze, jak diabli dobrze, jak cholera.

 

czwartek, 24 grudnia 2020

Maciej M. Maleńczuk - KOFFE - "NIWA" [ODC. 9] (wrzesień 2010)

Nie było nikogo bardziej legendarnego. Bardziej osławionego. Bardziej tajemniczego i przerażającego, nie było także nikogo silniejszego niż Koffe. Dziewczęta, które go znały lub co nieco o nim słyszały, po prostu to wiedziały i z tym nie było dyskusji. Chciały też przeżyć z nim to, o czym opowiadały koleżanki – kiedy pojawił się na B17, szybko spowiła go sława cudownego, niepowtarzalnego, jedynego w swoim rodzaju kochanka. Był jedynym czarnym w galaktyce B. Nie sposób było pomylić go z innym. Do tego w krótkim czasie zawładnął przemytem porostu i władał podziemiem twardą ręką. Nikt na niego nie śmiał podnieść ręki – większość bandytów jest przesądna, a Koffe obwieszał się, jak świąteczne drzewko, swoim afrykańskim ładunkiem z Ziemi – talizmanami, które uosabiały wszelkie nieszczęścia po kolei, jakie mogą spotkać nieszczęśnika, na którego drodze pojawi się rozeźlony. Znał się na bójkach jak nikt inny, załatwiał mieszańców w sobie tylko znany sposób, kopiąc ich w kolana lub w stopy. Także swój gang wyuczył sztuczek, których nie znały rozleniwione psy z B17.


czwartek, 17 grudnia 2020

Maciej M. Maleńczuk - ODDZIAŁ SPECJALNY - "NIWA" [ODC. 8] (sierpień 2010)

Niwie założono żółty kombinezon i posadzono go w poczekalni, wreszcie zaprowadzono do pomarańczowej celi. Pozwolono mu zatrzymać kopertę, którą wręczył mu Sędzia Śledczy, po czym potraktowano kolacją: dostał jajo bataka w paliczkach na laku.

- Nie do wiary – mruknął Niwa - jajo bataka! I to w paliczkach na laku! 

Po śnieżnobiałej brei na śniadanie i czerwonej zupie na obiad, którą więźniowie zwali pieszczotliwie „periodem”, była to niemała odmiana.


- Cholera, ktoś tu podejrzanie dba o mnie – mruczał – żując może nazbyt łapczywie paliczki. Maczał je w laku, jajo zostawiając na koniec. Rozkoszował się normalnym jedzeniem, na później zostawiając sobie przejrzenie papierów. I dobrze się stało, że spokojnie zjadł kolację. 

czwartek, 10 grudnia 2020

Maciej M. Maleńczuk - SĘDZIA ŚLEDCZY - "NIWA" [ODC. 7] (lipiec 2010)

- Kanniwares Manning proszony jest jak najuprzejmiej, ażeby pozwolił sobie na wstanie z łoża, barłogu swego człowieczego, i udał się we wskazanym kierunku... – kpiąc w żywe oczy z fikfintnej mofy mieszaniec podniósł Niwę z pryczy.

Przekonany, że zawalił coś w robocie, rozchełstany i spocony Niwa spokojnie poszedł za mieszańcem, zwanym Psichujem, w stronę zabudowań administracji. Nie był to najgorszy mieszaniec ze wszystkich, kpił jednak z ludzi i znał świetnie przedział swojej władzy, a nawet nieco więcej. Więźniowie dali mu przezwisko Psichuj z sympatii przemieszanej z czystą nienawiścią. Potrafił być ultrawkurwiający, gdy o czwartej piętnaście rano wisiał przez pięć minut na przeraźliwie dzwoniącym dzwonku, wrzeszcząc wniebogłosy piskliwym głosem: Pooobuuuudkaaaa! Kryminaliści, zbierając się ze swych szmat, kłębowisk, prycz, wyr słali mu najgorsze bluzgi, klęli wymyślnie, mozolnie i długo – i nie były to już wiązanki, ale całe bukiety: Ty zwierzu parszywy, ty szmato białkowa, ty chujakształtny, cwelopodobny łachu plazmowy, ty smarku limfatyczny, leukocycie ciula ty! 

czwartek, 3 grudnia 2020

Maciej M. Maleńczuk - ZACHARIASZ BIEGUN - "NIWA" [ODC. 6] (czerwiec 2010)

Przeszklony ogromny budynek, najwyższy w Centrum, prześwitywał ażurową konstrukcją. Wszyscy wewnątrz biegali wte i wewte, niosąc w rękach, to kawę, to znów jakieś papiery, na dachu bez przerwy lądowały helikoptery, a te, które oczekiwały na możliwość przybicia, krążyły wokół gigantycznej szklanej pułapki niczym szerszenie wokół gniazda. Budynek buczał, gwizdał i ryczał syrenami ostrzegawczymi, błyskał światłami nawigacji i ostrzegał przez megafon, że jeśli ten czy tamten statek nie zrobi miejsca, zostanie natychmiast odholowany przez policyjne służby na magnetyczny parking. Wewnątrz gwizdały łączenia i wszelkiego rodzaju komunikatory. Cały ten rozgardiasz
faktycznie był podobny do roju szerszeni, które nigdy nie śpią i zawsze gotowe są śmiertelnie ukąsić, jeśli tylko przyniesie to korzyść gniazdu, czyli siedzibie NOKTO, najbardziej znienawidzonej i najchętniej oglądanej telewizji w całej konstelacji B. I choć prawdziwe przywileje i bazę mieli, owszem, na B17, ale emisję – wszędzie.
 

czwartek, 26 listopada 2020

Maciej M. Maleńczuk - "NIWA" [ODC. 5] (maj 2010)

Niwa siedział, a cóż można rzec o siedzeniu? Że się dłuży. Że się nuży. Że niczemu to nie służy. I że jak się długo siedzi, to już boli. I śmierdzi. Nie da się opisać więziennego fetoru, choć po jakimś czasie przestaje on być odczuwalny. No więc Niwa siedział już na tyle długo, żeby przestać czuć cokolwiek. Po prostu sam śmierdział jak cała reszta. Jako taką rozrywką były cotygodniowe wyprawy do łaźni. Właściwie nie były to wyprawy, lecz wyścigi – zawsze niedomytych było więcej niż kurków z wodą, więc zanim klawisz (miejscowy człekokształtny) wyskrzeczał rozkaz: „w prawo zwrot, do łaźni marsz”, wszyscy jak jeden mąż rzucali się do budynku C4, by dopaść wolny kurek, i przy zachowaniu szczególnej ostrożności przy mydle (schylaniu się i odwracaniu, żeby nikogo niczym nie zahaczyć i samemu nie zostać zahaczonym), dokonać ablucji w tych niekomfortowych warunkach. Poza tym łaźnia służyła jako miejsce porachunków, bez przerwy gdzieś wybuchał kocioł, lała się krew i padały najcięższe bluzgi. 

czwartek, 19 listopada 2020

Maciej M. Maleńczuk - "NIWA" [ODC. 4] (kwiecień 2010)

Niekończące się rzędy krzeseł, kilkumetrowa trybuna, na której zasiadał Trybunał Natychmiastowej Kary, kilkanaście obcych osób na Sali Wyroków i Niwa, którego wprowadzono, posadzono i zostawiono w spokoju. Niby dokąd miałby uciec? Dystans do najbliższych drzwi był ogromny, a na samej planecie były tylko więzienia, więc nie zawracano sobie nim głowy. Wygłodzony i zmięty, oczekiwał na swoją kolej. Zielonooką Rudowłosą Płastugę od razu zabrano gdzieś, skąd już nie wyszła, ale Niwa nie martwił się tym zbytnio. Wróci do NIEGO, już ON to załatwi. Sąd rozpatrywał właśnie sprawę jakiegoś przerażonego pilota, który słaniał się na nogach, gdy go wprowadzono, w końcu zemdlał na dobre, wywołując na sali chwilowe zamieszanie. Na niektórych wyrok odsiadki na B12 robił, jak widać, piorunujące wrażenie. Wszystko to odbywało się w szemrzącej ciszy, dźwięki grzęzły gdzieś w otchłaniach pomieszczenia. 

Niwa obserwował kolejne pantomimy rozpraw, aż w końcu doszło i do niego. Zza stołu rozległ się ciężki głos woźnego:

 

czwartek, 12 listopada 2020

Maciej M. Maleńczuk - "NIWA" [ODC. 3] - Podróż (marzec 2010)

Pilot był pijany, w dodatku ssał porost. Chwiał się na trapie, gdy technicy, nawaleni jak on, błyskając niebieskimi uśmiechami, podprowadzili rakietę na miejsce startu. Była to nieprawdopodobnie dziwaczna maszyna. Potwornie długi i wąski jednocześnie pojazd był niczym ogromna igła godząca w nieboskłon. Szesnaście luków wejściowych, umieszczonych pionowo, nadawało jej kształt monstrualnego instrumentu. Srebrny, otarty przy ładowniach kadłub dodawał dostojeństwa tej pysznej konstrukcji – dziełu egzotycznego projektanta, który nie znał umiaru, i kolejnego szaleńca, który postanowił ten pojazd zbudować, a tym samym zaprzeczyć szaleństwu tamtego. 

- Nie mogę uwierzyć w to, co widzę – Niwa wytrzeszczył oczy ze zdumienia.

- Latał pan kiedyś czymś takim? – zwrócił się do pilota.

- Pierwszy raz widzę to na oczy – wybełkotał pilot. 

 

 

czwartek, 5 listopada 2020

Maciej M. Maleńczuk - "NIWA" [ODC. 2] - Ucieczka (luty 2010)

Zamek puścił. Z trudem otworzyli diabelnie ciężki właz. Znaleźli się w zaroślach parku miejskiego. Zielonooka Rudowłosa Płastuga wzięła Niwę za rękę. Patrzyła na zakochanego po uszy faceta swoimi zielonozłotymi oczyma – igrały w nich iskierki. 

- No co smutasie. Musimy chyba coś zjeść, jestem głodna jak zwierzę. 

- Już chyba całkiem oszalałaś, przecież wszyscy cię znają. Dopadnie nas jak nie NOKTO, to Anton, a jak nie Anton, to ON!

- Sądzisz, że wszyscy się GO tutaj boją? Pamiętaj, ON ma tabun swoich wielbicieli, harem wielbicielek, a w takim przypadku zawsze w końcu ktoś wydymany chodzi po mieście. Ukryją nas – aż do kolejnego skandalu, który NOKTO urządzi komuś innemu. I tak dalej w tym stylu: tylko dziś – potem zobaczymy – nie martw się.

 

czwartek, 29 października 2020

Maciej M. Maleńczuk - "Niwa" [ODC. 1] - styczeń 2010

Notka wstępna zamieszczona w Bluszczu:

Maciej Maleńczuk debiutuje jako prozaik, zachowując styl, rytm i tempo, do którego przyzwyczaił nas jako autor poezji. Udowadnia, że w gatunku science fiction porusza się z równą gracją, co w trzynastogłoskowym, słynnym poemacie Chamstwo w Państwie

M.M. – wokalista, gitarzysta, poeta. Od 1986 do 2005 roku był frontmenem zespołu Pudelsi; w 1993 roku założył zespół Homo Twist*; pierwszą solową płytę nagrał w 1998 roku. W 2003 roku opublikował poemat Chamstwo w Państwie (Wydawnictwo Literackie), za który otrzymał laur Śląskiego Wawrzynu Literackiego.

* Tak brzmi oryginalna notka z magazynu Bluszcz. Jest to przekłamanie, ponieważ początki Homo Twist sięgają 1991 roku. W 1992 roku grupa w składzie: M. Maleńczuk, Rafał „Kwasek” Kwaśniewski, Mariusz Kruc wystąpiła na festiwalu w Jarocinie. Ten skład nie utrzymał się długo. W roku 1993 wydany został debiutancki album zespołu pt: Cały ten seks w składzie: M. Maleńczuk, Leszek „Miarka” Kowal, Grzegorz Schneider.

niedziela, 25 października 2020

Maciej M. Maleńczuk - "Niwa" - wstępu słów kilka...

W 2015 roku skompletowałem w całości powieść autorstwa Macieja Maleńczuka, którą MM pisał w odcinkach dla literackiego magazynu Bluszcz. Minęło kolejne pięć lat i nic się w sferze wydania tej twórczości w formie książkowej nie zmieniło. Postanawiam więc przez najbliższe dwadzieścia tygodni w każdy czwartek (z wyjątkiem dzisiejszego wstępu) udostępniać na tym blogu kolejne odcinki powieści Niwa - bo właśnie tak Pan Maleńczuk zatytułował swą pierwszą powieść z gatunku sci-fi. Ponad dekadę temu (w styczniu 2010 roku) pojawił się numer magazynu Bluszcz, w którym zaprezentowano pierwszy odcinek powieści Niwa.

Wpisy owe dedykuję fanom Macieja, którzy nie mieli przyjemności zapoznać się z Maleńczukiem prozaikiem. W końcu wszystkie odcinki powieści science-fiction „Niwa” dostępne w jednym miejscu . Ocalone od zapomnienia.

 Zapraszam w świat konstelacji B...

 

(nierecenzja): Opowieść o dwóch miastach: ślady twórczości Macieja Maleńczuka w Krakowie i Wrocławiu

  Jakiś czas temu trafiła owa książka w moje ręce. Dwie okładki, bo otwierana z dwóch stron. Pięćdziesiąt parę stron części "czerwonej...