Książka duetu Cugowski/Sierocki była u mnie ubiegłorocznym epilogiem styczności z twórczością wokalisty Budki Suflera. Przez większość 2024 i 2025 roku towarzyszyła mi muzyka Krzysztofa Cugowskiego. A wszystko przez, a w zasadzie bardziej dzięki wizycie w Programie Pierwszym Polskiego Radia. W lutym roku '24 na pogaduchy zaprosił Krzysztofa Marcin Kusy. Ten Marcin Kusy. Kapitalne gadające głowy! Rozmowa wyszła naprawdę fantastycznie i nawet niewłączone mikrofony nie zniweczyły mi przyjemności, z jaką wgłębiałem się w tematy poruszane przez obu panów. Jeśli ktoś na jakimś etapie swego muzycznego rozwoju trafił na takiego swego rodzaju guru od muzyki, to padają w takich przypadkach personalia typu Wojciech Mann, Ptaszyn Wróblewski, Piotr Kaczkowski, Marek Niedźwiecki - jest to właśnie typowe zestawienie lukrowanej śmietany, która dekadami odpowiadała za kształtowanie muzycznych gustów w tym komuszym pierdolniku, ukazując rąbka tajemnicy zachodniego muzykowania.
"Komuszy pierdolnik" to zdecydowanie moje słowotwórstwo, obarczone jednak bardzo wspomnieniami Krzysztofa Cugowskiego, który nie raz i nie dwa w rozmowie z Kusym podkreślał mizerię i bylejakość nie tylko rodzimej muzyki, ale i szarego krajobrazu, w jakim przyszło mu dorastać: Czułem się, jakbym zszedł z drzewa przed chwilą (...) Jak wypuszczony z... zoo... Marcin Kusy należy poniekąd do tego samego grona, co panowie wymienieni powyżej, tyle że działa w czasach wybitnie nowej, urynkowionej rzeczywistości. Jest też, rzecz jasna, z pół wieku młodszy od tego wianuszka skostniałych nazwisk. Prowadził w Jedynce (w nocnym pasmie Muzyka Nocą) swoją audycję Eklektykon (w której zgarnąłem w konkursach ze trzy albo cztery krążki CD - na 100 procent podstawową edycję Blue Trance SBB, The Devil Put Dinosaurs Here Alice in Chains, Satanist Behemotha, a nawet wynalazek typu Blask od Danuty Stankiewicz) dwukrotnie zapraszając ważne muzycznie dla mnie osoby - w lutym 2016 roku Kusy zaprosił na (pół)nocną pogadankę Macieja Wasio, by ten porozprawiał co nieco o albumie grupy Ocean pt. Demon i karzeł. Tego samego roku w czerwcu do Jedynki zawitał Olaf Deriglasoff, by podpromować 40 przebojów, nagrane wespół z Arkiem Jakubikiem. W lutym '24 pojawił się w Jedynce Krzysztof Cugowski, absolutnie fenomenalnie opowiadając dzieje swoje i Budki Suflera.
Dzięki tej rozmowie nabrałem wielkiej ochoty na przypomnienie sobie całości Leksykonu Budki Suflera - dwudziestu płyt z boxu Radia Złote Przeboje, które dwie dekady temu kupowało się w kiosku przez okres dziesięciu miesięcy. Cała ta zajawka dzięki Marcinowi właśnie. Kusy przygotowuje się do rozmów tak, że nawet spotkanie z Ireną Santor i prezentacja jej winylowej składanki nakręciła mnie niemożebnie nie tylko na te 12 konkretnych piosenek, ale też na dwie kasety z piosenkami śpiewanymi specjalnie dla radia. Dotarłem do obu taśm-składanek. Zgrałem, słucham... Tylko na tych taśmach i tejże nowej winylowej składance jest ta najsłynniejsza (radiowa właśnie) wersja szlagieru Powrócisz tu. Nawet pogadanka z Wojciechem Waglewskim w lutym '25 z okazji premiery krążka pt. Waglewski Unplugged sprawiła, że zamiast kupić ów album (m.in. z Maleńczukiem w roli gościa), to najpierw wysłałem esemesa do poniedziałkowej Muzycznej Jedynki i... zgarnąłem w konkursie owo dwupłytowe wydawnictwo.
I pan Kusy pogadał sobie w tym lutym dwa lata temu z panem Cugowskim. Pogadał w taki sposób, że na półtora roku absolutnie przepadłem w świecie dźwięków serwowanych przez (głównie) Budkę Suflera, przypominając sobie jednocześnie absolutne początki mojego zetknięcia z muzyką Suflerów. Pierwszy raz zajarałem się „ostrym metalowym łomotem” dzięki m. in. Budce i ich "Młodym lwom" na kasetowej składance ANKA Przeboje polskiego rocka (wyd. 1994), puszczanej aż do charczenia "głośników" w maluchu w drodze do dziadków. "Metalowych" hitów jest na tym składaku więcej - Transmission Into Your Heart grupy Houk, Misie od Heya z Nosowską w typie Cobaina... Niemal natychmiast musiałem się dowiedzieć, z jakiego albumu pochodzi ów budkowy hit. Na szczęście wydanie kasetowe owej składanki posiadało rozkładaną wkładkę, w której wydawca wyszczególnił wszystkie 15 kompozycji, przypisując każdą do konkretnego albumu. Album pt. Cisza (wyd. 1993) mam na kompakcie do dziś w pierwszym wydaniu z hologramem New Abra.
Nie da się opisać twórczości Budki Suflera bez absolutnego szaleństwa, jakie wybuchło po premierze albumu Nic nie boli tak jak życie z roku 1997. To słuchacze "wymusili" na wydawcy działania w kierunku wypuszczenia singla z piosenką Takie tango. Sam jakoś byłem wówczas poza nurtem niezwykłości sukcesu tego utworu. Ale skoro nawet kuzyn przywiózł którejś niedzieli do dziadków oryginalną kasetę z taśmą Nic nie boli tak jak życie, to niewątpliwie sukces musiał być przeogromny. Bo chodliwe rzeczy raczej się wówczas przegrywało na czyste sześćdziesiątki i dziewięćdziesiątki. Taki jedenastolatek musiałby dostawać kieszonkowe w nie wiadomo jakiej wysokości, by móc kupować interesujące go oryginały na kasetach. Niewykonalne... Nawet czyste kasety musiałem sobie reglamentować. Do dziś mnie zastanawia, dlaczego utwór kończący ten album - Nowa Wieża Babel nie doczekał się hitowości na miarę chociażby Balu wszystkich świętych, czy Piątego biegu. Gdzieś kiedyś wyczytałem, jak Cugowski wspomniał, że za tantiemy z Takiego tanga wybudował sobie dom, a za honorarium Balu... umeblował go.
Trzecie (bardzo krótkie) spotkanie z twórczością Budki przydarzyło mi się w 2005 roku, kiedy w kioskach wylądował pierwszy numer Leksykonu, a w nim album zatytułowany Było. Nie kupiłem tej płyty dla muzyki, bo popowa Budka Suflera była mi do szpiku kości obojętna. Do wzbogacenia płytowej kolekcji zachęciła mnie wówczas tylko cena - 1 zł. Złotówka za płytę z bardzo ciekawą tekstowo-fotograficzną zawartością w formie książki. Po latach najwięcej wartości ma dla mnie utwór Za ostatni grosz, zaśpiewany przez Cugowskiego. Nie lepiej i nie gorzej zaśpiewany od "prawilnej" wersji Czystawa. Zaśpiewany inaczej; bardzo, bardzo ciekawie. Rzadko spotykany rarytas.
No i w lutym 2024 roku za sprawą rozmowy z Krzysztofem Cugowskim, znów wpadł do mojego muzycznego świata Marcin Kusy. Wpadł od razu z drzwiami i futryną. Nakręcił mnie na zapoznanie się z całością zawartości nie tylko Leksykonu. Pół roku później byłem już posiadaczem fizycznych egzemplarzy zarówno podwójnego wydawnictwa 50/70 Moje najważniejsze, a także najnowszej studyjnej płyty Krzysztofa Cugowskiego - Wiek to tylko liczba.
Rok później Radio Plus reklamowało wywiad-rzekę Cugowskiego z Sierockim. Wtedy także wysłałem konkursowego esemesa...
Mój Cugowski A.D. 2026:
(+ dwa wyjątki z Romualdem Czystawem w roli wokalisty)
Budka Suflera - Cień wielkiej góry [2xCD] (wyd. 2013)
Budka Suflera - Przechodniem byłem między wami (wyd. 2013)
Budka Suflera - Na brzegu światła [cykl Tryptyk Olimpijski] (wyd. 1979)
Budka Suflera - Za ostatni grosz (wyd. 1995)
Budka Suflera - 1974-1984 (wyd. 2013)
Budka Suflera - Czas czekania, czas olśnienia (wyd. 2010)
Budka Suflera - Cisza (wyd. 1993)
Budka Suflera - Nic nie boli tak jak życie (wyd. 1997)
Budka Suflera - Bal wszystkich świętych (wyd. 2000)
Budka Suflera - Live At Carnegie Hall (wyd. 2000)
Budka Suflera - Najpiękniejsze kolędy [Pani Domu] (wyd. 2002)
Budka Suflera - Leksykon [20xCD] (wyd. 2005/2006)
Budka Suflera - Przystanek Woodstock (wyd. 2014)
Krzysztof Cugowski - 50/70 Moje najważniejsze [2xCD] (wyd. 2020)
Krzysztof Cugowski - Wiek to tylko liczba (wyd. 2024)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz