PACIOREK: Czy czytałeś ostatnio coś dobrego i czy możesz polecić (tę) książkę?
MALEŃCZUK: Tak oczywiście. Przeczytałem po raz setny "Robinsona Cruzoe" i wszystkim zadaję pytanie: Jak się kończy "Robinson Cruzoe?"..., bo tego nie wie nikt.
PACIOREK: I naprawdę tyle razy to "walnąłeś"?
MALEŃCZUK: Wiele razy to czytałem, ale pamiętam, że właśnie nigdy nie dochodziłem do końca. Gdzieś tam w pewnym momencie zarzucałem, a teraz się uparłem i przejechałem do końca... I jest zaskakujący koniec.
Właśnie w taki sposób MM zareklamował najsłynniejszą prozę spod ręki i głowy niejakiego Daniela Foe - angielskiego pisarza i prekursora gatunku, który znamy dziś pod hasłem powieści przygodowej. Ów przedrostek De w nazwisku to jedno z niemal 200 pseudonimów, jakimi posiłkował się autor na przestrzeni lat. Przedrostek ten zabrzmiał natomiast tak arystokratycznie, że Foe postanowił przy tejże formie nazwiska pozostać.