Brat Mariana umarł w marcu 2000 roku. De mortuis nihil... Stop(!), bo zamieniam się w autora-szpanera (tzn. tego młodszego Brandysa), który pretensjonalnie rzuca w tych swoich notatkach a to łaciną, a to francuskim bez przypisów. A ty się, Czytelniku, albo męcz, albo zacznij studiować filologię francuską bądź łacinę - przynajmniej zmądrzejesz. Przy takim podejściu autora równie dobrze można czytać Pamiętniki Paska. Naturalnie bez przypisów. O zmarłych tylko dobrze. Ale jeśli nieboszczyk był zarozumiałym kabotynem, czy trzeba o tym milczeć? Bo nieszczerości w tej książce jest dużo. I Brandys tego nie ukrywa: "Wspomniałem gdzieś, jak bardzo mnie martwi, że nie piszę całej prawdy o sobie (ale najlepszą)". Co i rusz usprawiedliwia się ze swojej literackiej przeszłości i własnych odczuć tego, w jaki sposób (mimo wielu lat francuskiej emigracji) jest w Polsce postrzegany przez "środowisko pensjonariuszy" dawnego Pen Clubu. Bo śmietanka literacka i ministerialna następnego pokolenia (już w XXI wieku) postąpiła z twórczością Kazimierza Brandysa w jeden (w sumie właściwy) sposób - jego książki wyleciały całkowicie z listy lektur. Czekać tylko, aż wylecą z bibliotek, bo wznowień nie ma od ponad piętnastu lat. ...ponieważ nie toleruję czytników. Czytam o: Metallice, Maleńczuku, Juventusie, muzyce, koszmarze obozów koncentracyjnych, piłce nożnej i trochę o polityce III RP. Jeśli książki, to tylko papierowe!
środa, 19 sierpnia 2026
KAZIMIERZ BRANDYS - CO NIE JEST PRAWDĄ. NOTATKI Z LEKTUR I ŻYCIA [wrażenia]
Brat Mariana umarł w marcu 2000 roku. De mortuis nihil... Stop(!), bo zamieniam się w autora-szpanera (tzn. tego młodszego Brandysa), który pretensjonalnie rzuca w tych swoich notatkach a to łaciną, a to francuskim bez przypisów. A ty się, Czytelniku, albo męcz, albo zacznij studiować filologię francuską bądź łacinę - przynajmniej zmądrzejesz. Przy takim podejściu autora równie dobrze można czytać Pamiętniki Paska. Naturalnie bez przypisów. O zmarłych tylko dobrze. Ale jeśli nieboszczyk był zarozumiałym kabotynem, czy trzeba o tym milczeć? Bo nieszczerości w tej książce jest dużo. I Brandys tego nie ukrywa: "Wspomniałem gdzieś, jak bardzo mnie martwi, że nie piszę całej prawdy o sobie (ale najlepszą)". Co i rusz usprawiedliwia się ze swojej literackiej przeszłości i własnych odczuć tego, w jaki sposób (mimo wielu lat francuskiej emigracji) jest w Polsce postrzegany przez "środowisko pensjonariuszy" dawnego Pen Clubu. Bo śmietanka literacka i ministerialna następnego pokolenia (już w XXI wieku) postąpiła z twórczością Kazimierza Brandysa w jeden (w sumie właściwy) sposób - jego książki wyleciały całkowicie z listy lektur. Czekać tylko, aż wylecą z bibliotek, bo wznowień nie ma od ponad piętnastu lat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
KAZIMIERZ BRANDYS - CO NIE JEST PRAWDĄ. NOTATKI Z LEKTUR I ŻYCIA [wrażenia]
Brat Mariana umarł w marcu 2000 roku. De mortuis nihil ... Stop(!), bo zamieniam się w autora-szpanera (tzn. tego młodszego Brandysa), który...
-
Właśnie skończyłem czytać ósmy tom przygód ze świata, po którym oprowadzał czytelników Jarosław Sokołowski ps. MASA. Jest jeszcze jeden ...
-
Umieściłem na tym blogu już dwa wpisy traktujące o pierwszym polskim tłumaczeniu książki Johnny got his gun - najpierw samą zapowiedź wyda...
-
Były lider Sepultury nie zwalnia wydawniczego tempa. Po Go Ahead And Die z roku 2021, Max Cavalera powrócił do prac na łonie Soulfly . Ws...