O tej powieści Żulczyka usłyszałem dzięki serialowi i głównej roli w nim Arka Jakubika. Wcześniej z prozą pana Jakuba zetknąłem się dzięki ekranowej adaptacji książki "Ślepnąc od świateł". Ani jednej, ani drugiej nie czytałem, zadowalając się edycją serialową. Dzięki Arkadiuszowi pewnie kiedyś sięgnąłbym po książkę (tak, jak onegdaj sięgnąłem po "Trociny" autorstwa Krzysztofa Vargi), w której towarzyszymy bohaterowi Marcinowi Kani, ale byłoby to najpewniej z egzemplarza wypożyczonego w bibliotece. Uwielbienie dla każdego muzycznego wcielenia "rozpoznawalnego aktora" wzięło jednak górę. Całość zainteresowania "Informacją zwrotną" podsycił dodatkowo Świat Książki, wydając wznowienie powieści z netfliksową ilustracją. Nic, tylko kupić, przeczytać i coś niecoś napisać. Czekała ta książka na mojej półce spokojnie z półtora roku. Ostateczną zachętą poznania prozatorskich (pierwotnych) przygód Marcina Kani stały się trzy koncerty kapeli Arka Jakubika - Dr Misio.
Najpierw we Wschowie, później w Głogowie i na końcu w Wołowie - wszystko w odległości do 40 km, dodatkowo z transportem Kolejami Dolnośląskimi i powrotem o ludzkiej godzinie bez konieczności czekania do piątej rano. Dla mnie bajka! Nakręciłem się maksymalnie na wszystkie te występy i... ostatecznie wylądowałem tylko na jednym. Wschowski koncert najpierw został przełożony z 14 listopada 2025 na 13 lutego 2026 i ostatecznie go odwołano. Występ na Głogowskiej Nocy Rockowej 5 września odbył się planowo i wszystko świetnie się potoczyło, natomiast Wołów (planowany na 12 września) wypadł z rozpiski na dobre kilka dni przed głogowskim plenerem.
Dorwałem więc zespół na sobotniej próbie, coby się po nocy nie ładować na teren imprezy z plecakiem pełnym szpargałów do podpisania przez Arkadiusza. Na moje szczęście Wielki Aktor nie olał fana i cierpliwie składał swój podpis nie tylko na płytach swojego zespołu ale i na obu książkach, które - a jakże - również zabrałem. Paweł Derentowicz również zechciał zostawić autografy na płytach, które mu podsunąłem. Koncert się skończył, autograf na powieści już miałem, spokojnie więc i usatysfakcjonowany wróciłem do kończenia czytania "Informacji zwrotnej".
Przy kontakcie z powieścią zastanawiam się zawsze, czy jest jakiś sens w nakreślaniu fabuły albo zawiłości obyczajowych między bohaterami tego rodzaju literatury. Po zapoznaniu się z treścią utworu, po raz kolejny widzę (i chyba wiem), że takiej potrzeby nie ma. Zachętą mogłoby być co prawda delikatne naprowadzenie, że Marcin Kania, to jakby alter ego autora powieści - Jakuba Żulczyka: Kania - bogaty były muzyk, właściciel agencji promocji muzycznej i były właściciel internetowego portalu muzycznego; Żulczyk - bogaty (wciąż jeszcze) pisarz, scenarzysta, podcaster i współwłaściciel wydawnictwa. Obaj cierpią na chorobę alkoholową. Kania leczy się w ośrodku terapeutycznym "Jutro", Żulczyk w ośrodku "Olcha". W wydaniu książki z serialową okładką Świat Książki uznał, że również nie ma sensu wykorzystywać tylnej części na nie wiadomo jaką zachęcającą zajawkę, w pełni wykorzystując za to potencjał oprawy graficznej przygotowanej przez Netflix. Za oprawę graficzną tego wydania odpowiadają Dawid Racchi & Kamil Kowalczyk oraz fotograf Robert Pałka. Zdecydowanie jest to projekt nie odbijany od sztancy; ewidentnie warty zapamiętania.
Całą zajawkę wydawca umieścił na skrzydełku książki:
Nazywam się Marcin Kania. Jestem alkoholikiem i zaraz zabiję człowieka.
Syn Marcina Kani, żyjącego z tantiem byłego muzyka, twórcy jednego z największych polskich hitów, pewnego dnia znika bez śladu. Jedyne, co po sobie pozostawia, to zakrwawione prześcieradła. Kania wie, że poprzedniego wieczoru widział się z synem. Jednak prawie nic z tego spotkania nie pamięta. Zapił.
Kania, alkoholik leczący się w ośrodku "Jutro", wyrusza w szaleńczą podróż w poszukiwaniu syna. Ta odyseja po mieście, w którym każde z miejsc ma swoją brudną tajemnicę, popchnie go w najmroczniejsze rejony ludzkiej psyche, naprowadzi na trop największej w polskich dziejach afery reprywatyzacyjnej oraz skonfrontuje ze złem, które wyrządził swojej rodzinie.
Klucz do odkupienia i odnalezienia syna tkwi w jego wyniszczonym przez alkohol umyśle. Musi sobie tylko przypomnieć. Jaka będzie informacja zwrotna?
obie książki w których obecnie ważniejszy jest dla mnie autograf Arkadiusza, miast podpisów Vargi i Żulczyka
Jeśli ktoś oglądał serial, w książce i tak znajdzie dodatkowe sceny, spostrzeżenia i opisówki snute przez bohaterów powieści. Najbardziej w wersji pisanej zyskują znajomi (koledzy i koleżanki - wysokofunkcjonujący alkoholicy) Marcina z prywatnego ośrodka "Jutro". Razem z głównym bohaterem przewija ich się dziesięcioro. Znajomi, wedle reszty Polski chyba jakoś bardziej zamożni, bo mogli sobie w Warszawie pozwolić na prywatny ośrodek wsparcia za 1300 zł/mc... w 2018 roku (to wówczas dzieje się akcja powieści). Ale z pewnością w Warszawie od zawsze stawki są jakby wyższe, ale za to wypłata "średniego szczebla" i tak ze trzy razy taka, niż, choćby, na Śląsku, czy w innym Opolu. Poza tym są tam przynajmniej dwie naprawdę zamożne osoby - Marcin - dzięki tantiemom spływającym za przebój w rodzaju "Takiego Tanga" od Budki Suflera i niejaki Adam (ps. Szatan) z kapeli blackmetalowej Bloodspawn - gość w typie Petera (zespół Vader), czy nawet Nergala (zespół Behemoth). Szatan jeździ po świecie, gra koncerty. Zespół traktuje jak robotę do wykonania, bo się za bardzo chłopaki na przestrzeni lat sprofesjonalizowali i teraz trzeba trzymać fason, by nie zawalać terminów dziesiątek koncertów w różnych zakątkach świata. Trzymać fason - czyli w tym przypadku nie chlać na umór do porzygu. Przynajmniej przed wyjściem na scenę.
Jest też w "Jutrzakach" przedstawicielka nieruchomości, czyli też na bogato. A jednak wszyscy spotykają się od wielu, wielu miesięcy w jednym miejscu, płacąc 1300 zł/mc, bo każdy z nich jest trzeźwiejącym (dobra, prawie każdy) alkoholikiem. Etanol to etanol - jak stwierdza terapeuta "Jutrzaków" - narkoman i alkoholik Jarek. Nieważne jak, gdzie, w czym i przez kogo pity. Samo życie, jakby wyjęte z piosenki Cohena:
Oto Twój tron, korona i koń
I kochasz swe królestwo.
Oto Twój koc, tektura i mocz
I kochasz też to wszystko
Umiera kto bądź
Kto bądź będzie żyć
Najmilsza witaj
Miła, żegnaj mi
Oto i wino, upadek i szkło
I kochasz to i wszystkich.
Oto choroba, to łóżko i syf
Miłość do ludzi każdej rasy i płci
Umiera kto bądź
Kto bądź będzie żyć
Najmilsza witaj
Miła, żegnaj mi
Jedyne, co mogę czytelnikom polecić, to nie wierzyć na hurra słowom Marcina Kani. Marcinów Kaniów jest w tej powieści tylu, ile zdjęć głównego bohatera wsadzonych w okładkę książki; tylu, ile warstw cebuli (albo tortu... albo kremówek - wiadomo przecież, że nie wszyscy lubią cebulę, za to nie słyszałem, żeby ktoś, komu powiem: "Ej, chodźmy na kremówki", odpowiadał: "Nie stary. Nie lubię kremówek"). Jeżeli zaprosicie takiego Marcina na piwo... tzn. kawę (najlepiej tę ze Starbucksa), to Kania wam opowie cztery historie ze swojego życia i żadna z nich nie będzie prawdziwa, żadna z nich się nigdy nie wydarzyła. I pewnie żadna z nich się nigdy nie wydarzy.
Teatr Lalek - "Kocham Cię jak Rosję"
(sł. i muz. Marcin Kania)
Zostaliśmy sami
na spalonej ziemi,
za ostatnim mostem.
Nikogo już nie ma,
życie jest za nami.
Kocham Cię jak Rosję
.
.
OCENA: 6/10 (dobra)
TYTUŁ: Informacja zwrotna
AUTOR: Jakub Żulczyk
WYDAWNICTWO: Świat Książki
MIASTO: Warszawa
ILOŚĆ STRON: 528
ROK: 2023
CENA: 32 zł.
Egzemplarz kupiony w Empiku




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz