Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magdalena grzebałkowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magdalena grzebałkowska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 czerwca 2021

MAGDALENA GRZEBAŁKOWSKA - BEKSIŃSCY. PORTRET PODWÓJNY [OPINIA]

Tę książkę się czyta. Czytelnik oczywiście czyta, ale też ta książka się czyta. Płynie tak sobie niby zwyczajna biografia... To nie jest zwyczajna biografia. To opowieść o rodzinie; opowieść ze wszech miar biograficzna, lecz podlana niesamowicie smacznym reportażowym sosem. Najciekawiej skomponowana i ułożona książka, jaką kiedykolwiek czytałem. Na wyrost, co? Nie. To najfajniejszy i najdłuższy reportaż, jaki kiedykolwiek dane było mi czytać. Jest to druga po Lodzie fenomenalna opowieść, którą musiałem sobie reglamentować, bo doskonale wiedziałem, że dzieło Magdaleny Grzebałkowskiej się kiedyś skończy... Tak, jak skończyło się życie najpierw Zosi, następnie Tomka i Zdzisława... No i skończyło się po miesiącu bodajże (czytanie, rzecz jasna). To jedno (z naprawdę  nielicznych dzieł), które wyrąbało mi w głowie wielką schizmę, nie do zasypania kanion. Już slogan reklamujący książkę zostawał w pamięci: Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna. Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna.
 
 

(nierecenzja): Opowieść o dwóch miastach: ślady twórczości Macieja Maleńczuka w Krakowie i Wrocławiu

  Jakiś czas temu trafiła owa książka w moje ręce. Dwie okładki, bo otwierana z dwóch stron. Pięćdziesiąt parę stron części "czerwonej...