Kolejna książka, której wideo-recenzja wylądowała swego czasu u Kingi na kanale Esa czyta. Sprawdziłem, że było to w 2018 roku. Gdzieś właśnie od tego czasu w miarę na bieżąco staram się śledzić Jej polecajki. To Kinga swoimi naprawdę celnymi zachętkami jest sprawczynią kilku wpisów, jakie poczyniłem na blogu na przestrzeni lat: Duma i uprzedzenie, Wampir z Ropraz, Chłopi... Teraz Łaskoci, a i pewnie w przyszłości Świerszcz za kominem, czyli kolejna - po Kolędzie prozą i Dzwonach... - świąteczna opowiastka pióra Karola Dickensa.
Powieść Oprzędka jest pierwszą książką w mojej bibliotece w stu procentach "odzyskaną z recyklingu" - nie dość, że wyciągnąłem ją z kosza w Carrefourze, to zapłaciłem e-bonem, który uzyskałem ze zwrotu butelek po piwie w tym hipermarkecie. Samolotami nie latam, samochodem nie jeżdżę, do asfaltu nie mam powodu się przyklejać, więc to jest właśnie moja "walka" z ociepleniem klimatu. Klimatu i w tej książce nie brakuje, ale jest on skrajnie przeciwstawny.
