Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leopold Tyrmand. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leopold Tyrmand. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 listopada 2020

LEOPOLD TYRMAND - "DZIENNIK 1954. WERSJA ORYGINALNA" [OPINIA]

Dziennik 1954 autorstwa Tyrmanda występuje dziś w dwóch wersjach wydawniczych, tak jak upływ czasu dał czytelnikom dwóch Leopoldów Tyrmandów - tego do połowy lat 70. XX wieku i tego drugiego, po roku 1974. Pierwsze wydanie zapisków pojawiło się w Londynie w 1980 roku. Autor pisał w przedmowie pierwszego wydania: ...niniejsza książka zawiera całość dziennika, nienaruszoną przez względy edytorskie, rozterki moralne, polityczne konieczności, towarzyskie koneksje... No i dupa, Jasiu, karuzela, jak to się kiedyś mówiło. Leopold Tyrmand pierwszą wersję skierowaną do wydania ponad ćwierć wieku po napisaniu cyzelował, obrabiał, wylizywał, zmieniał niektóre sądy, z niektórych się wycofywał, etc. Wydawnictwo Tenten, puszczając na rynek w 1995 roku nienaruszony tekst dziennika, zrobiło kawał wspaniałej roboty. I to właśnie tę wersję (oryginalną) polecam do czytania. Dodatkowo całość została uzupełniona obszernym wstępem Henryka Dasko, który w zgrabny sposób nakreślił koleje losów polskich, europejskich, wreszcie amerykańskich pisarza, redaktora, entuzjasty jazzu, któremu Sejm RP poświęcił 2020 rok.

sobota, 31 października 2020

Teraz czytam: LEOPOLD TYRMAND - "DZIENNIK 1954. WERSJA ORYGINALNA"

Jak wygląda strajk związany z naruszeniem niemal trzydziestoletniego polskiego kompromisu aborcyjnego, widać z telewizora i Internetu. Główne hasło strajkujących kobiet: "WYPIERDALAĆ". Trzeba przyznać, że jest dosadne, ale przede wszystkim bardzo nośne i łatwe do skandowania. Kilkadziesiąt lat temu pisarz i dziennikarz, któremu polski Sejm poświęcił mijający właśnie rok, także w sposób dosadny wypowiadał się na na kartach swoich zeszytów - w których spisywał szufladowy dziennik - na temat przerywania ciąży. Nadszedł całkiem dobry moment, by przypomnieć poglądy aborcyjne gościa, który swoją moralną postawą doprowadzał środowisko ówczesnych warszawskich intelektualistów do szewskiej pasji. Prawicowych utopijnych moralitetów tutaj nie uświadczymy. Podejście do zagadnienia jest bowiem tak stare jak świat:

czwartek, 17 września 2020

LEOPOLD TYRMAND - ZŁY [OPINIA]

Leopold Tyrmand – entuzjasta jazzu; nie tylko (gdy jeszcze mógł) otwierał każdą edycję festiwalu Jazz Jamboree, ale sam tę nazwę wymyślił. Propagował i animował środowiska polskiego jazzu już przed, ale głównie po II Wojnie Światowej. I gdyby nie jeden mały szczegół, że oprócz zainteresowania muzyką czarnych Amerykanów, był także pisarzem, to wspominalibyśmy go dziś co najwyżej z okazji każdego kolejnego jesiennego sezonu, bo nie tylko mimozami, ale i właśnie jazzem pachnie polska jesień. Jednak dzięki literaturze, wspominamy dziś Tyrmanda głównie jako pisarza, a rok 2020, który został ogłoszony przez Sejm RP rokiem Leopolda Tyrmanda, wzmaga tylko chęć zapoznania się z dziełami literackimi autora. Dualizm pisarski Tyrmanda po dziesiątkach lat od jego śmierci, nadal zaskakuje i jest elementem kulturowo-społecznego sporu. Znamienny jest fakt, że po emigracji do Stanów Zjednoczonych autor dość szybko nauczył się języka angielskiego i pisał dla popularnych amerykańskich dzienników. Po latach życia w USA i tam w końcu nie pozwalano Tyrmandowi pisać wszystkiego, co chciał. Z biegiem czasu nawet w „kolebce demokracji” autor nie miał łatwo z wydawaniem własnych sądów.

(Moje) 25 lat z zespołem Ocean

Szukając pewnych informacji w temacie Macieja Maleńczuka - mojego Idola Idolów - natrafiłem na ciekawą i zarazem przedziwną książkę pełną ro...