Drugie wydanie rozmowy-rzeki ze Stanisławą Celińską treścią nie różni się absolutnie niczym od pierwotnej wersji wypuszczonej w 2012 roku. Wydawca - Prószyński i S-ka - wespół z autorką dokonali wyłącznie liftingu okładki. Na froncie widzimy główną bohaterkę opowieści z czasów Atramentowej - zdjęcie to kilka dobrych lat zapraszało na plakatach na koncerty Stanisławy Celińskiej - od Atramentowej jakoś po Jesienną. Jak to w ogóle możliwe, by po ośmiu latach nie dopisać dwóch potężnych rozdziałów o etapie kariery wokalnej pani Celińskiej? Nie jest to Artystka przecież typowa - nie jest emerytowaną aktorką, która zeszła ze scen teatru i kontempluje jesień życia na działce... No dobra, może jest; tyle, że pani Celińska nie zeszła z desek sceny - zmieniły się być może tylko proporcje, w których teatr w dużej mierze zamieniony został na domy kultury. Po dekadach aktorstwa warszawska Demarczyk znalazła wreszcie swojego Koniecznego i od 2015 roku regularnie Celińska pod czujnym okiem Macieja Muraszko serwuje miłośnikom muzycznej melancholii coraz to nowe wokalne odsłony.
...ponieważ nie toleruję czytników. Czytam o: Metallice, Maleńczuku, Juventusie, muzyce, koszmarze obozów koncentracyjnych, piłce nożnej i trochę o polityce III RP. Jeśli książki, to tylko papierowe!
sobota, 17 lutego 2024
czwartek, 17 września 2020
LEOPOLD TYRMAND - ZŁY [OPINIA]
Leopold Tyrmand – entuzjasta jazzu; nie tylko (gdy jeszcze mógł) otwierał każdą edycję festiwalu Jazz Jamboree, ale sam tę nazwę wymyślił. Propagował i animował środowiska polskiego jazzu już przed, ale głównie po II Wojnie Światowej. I gdyby nie jeden mały szczegół, że oprócz zainteresowania muzyką czarnych Amerykanów, był także pisarzem, to wspominalibyśmy go dziś co najwyżej z okazji każdego kolejnego jesiennego sezonu, bo nie tylko mimozami, ale i właśnie jazzem pachnie polska jesień. Jednak dzięki literaturze, wspominamy dziś Tyrmanda głównie jako pisarza, a rok 2020, który został ogłoszony przez Sejm RP rokiem Leopolda Tyrmanda, wzmaga tylko chęć zapoznania się z dziełami literackimi autora. Dualizm pisarski Tyrmanda po dziesiątkach lat od jego śmierci, nadal zaskakuje i jest elementem kulturowo-społecznego sporu. Znamienny jest fakt, że po emigracji do Stanów Zjednoczonych autor dość szybko nauczył się języka angielskiego i pisał dla popularnych amerykańskich dzienników. Po latach życia w USA i tam w końcu nie pozwalano Tyrmandowi pisać wszystkiego, co chciał. Z biegiem czasu nawet w „kolebce demokracji” autor nie miał łatwo z wydawaniem własnych sądów.
czwartek, 16 kwietnia 2020
(nierecenzja): NIETYKALNI. REPORTAŻE ROKU 1999 - Gazeta Wyborcza
czwartek, 12 września 2019
SALON NIEZALEŻNYCH: Jacek Kleyff, Janusz Wiess i... ten trzeci.
(nierecenzja): Opowieść o dwóch miastach: ślady twórczości Macieja Maleńczuka w Krakowie i Wrocławiu
Jakiś czas temu trafiła owa książka w moje ręce. Dwie okładki, bo otwierana z dwóch stron. Pięćdziesiąt parę stron części "czerwonej...
-
Właśnie skończyłem czytać ósmy tom przygód ze świata, po którym oprowadzał czytelników Jarosław Sokołowski ps. MASA. Jest jeszcze jeden ...
-
Umieściłem na tym blogu już dwa wpisy traktujące o pierwszym polskim tłumaczeniu książki Johnny got his gun - najpierw samą zapowiedź wyda...
-
Były lider Sepultury nie zwalnia wydawniczego tempa. Po Go Ahead And Die z roku 2021, Max Cavalera powrócił do prac na łonie Soulfly . Ws...



