wtorek, 28 maja 2019

Teraz czytam: FREI BETTO w rozmowie z FIDELEM CASTRO - "Fidel i religia"


23, 24, 25 i 26 maja. Dokładnie czwartek, piątek, sobota i niedziela 1985 roku. To w tych dniach, a w zasadzie wieczorach, 34 lata temu, odbyła się seria rozmów brazylijskiego dominikanina - 41-letniego ojca Betto z przywódcą Kuby - 59-letnim wówczas Fidelem Castro. Interlokutorzy poświęcili tym rozmowom 23 godziny. Opinia publiczna w niedługim czasie po objęciu władzy na Kubie przez Castro, przypięła mu łatkę komunisty. 120, 130 lat temu słowo "komunista" przejawiało o wiele, wiele więcej cech pozytywnych, niż dzisiejsze sprowadzanie go do terminu nacechowanego głównie opiniami negatywnymi w tym najbardziej pejoratywnym znaczeniu. Popatrzmy przez chwilę na polskie podwórko. Społeczeństwo, które na dźwięk wypowiadanego "komunisty" czuje ucisk w żołądku i zaczyna swą (jak im się wydaje) osobistą tyradę na komunizm, to samo społeczeństwo żąda wolnego a.d. 2019, by poświętować dzień 1 maja przy grillowanej kaszance...


wtorek, 23 kwietnia 2019

ERNEST HEMINGWAY - STARY CZŁOWIEK I MORZE - przedmowa

Agua mala - powiedział stary - Ty kurwo. W te oto słowa odezwał się Santiago, widząc pływającą tuż przy łodzi meduzę.
W roku 1936 w kwietniowym numerze miesięcznika Esquire Ernest Hemingway opublikował szkic „Na błękitnej wodzie". W szkicu tym opowiadał między innymi taką oto historię: „Pewien stary człowiek wypłynąwszy samotnie w łodzi na połów, na wysokości Cabanas złowił wielkiego marlina, który na mocnej plecionej lince wyholował łódź daleko na morze. Gdy w dwa dni później rybacy odnaleźli starego, 60 mil na wschód, głowa i przednia część tułowia ryby była przytroczona do łodzi. To, co pozostało z ryby, mniej niż połowa, ważyło 800 funtów. Stary człowiek przetrwał dzień, noc, dzień i jeszcze jedną noc, podczas gdy ryba płynęła w głębinie i ciągnęła łódź. Kiedy marlin wypłynął na powierzchnię, stary człowiek podholował do niego łódź i zabił go harpunem. 


sobota, 20 kwietnia 2019

(we fragmentach): Bogusław Wołoszański - Ten okrutny wiek

Pożyczyłem na jakiś czas tę książkę. Zwykle gdy widzę temat związany z uzbrojeniem, zawiłościami taktycznymi, które są prowadzone przez coraz to wyższych szefów sztabów, czy dowódców, zwykle omijam taką książkę. Kompletnie nie interesuje mnie historia uzbrojenia. O II Wojnie Światowej mogę czytać wyłącznie w kontekście codziennego cywilnego życia. Kolejne rozkazy brzuchatych oficerów wydawane zza biurka i posyłanie setek tysięcy mężczyzn na front nie interesują mnie wcale. Co innego codzienne zmaganie się z realiami wojny rodzin owych żołnierzy. Ale Ten okrutny wiek to coś więcej, niż działania wojenne XX wieku. Ów zbiór sensacji XX wieku to szybki opis 24 wydarzeń, które stworzyły brutalną historię XX-wiecznej Europy i świata. Zaciekawiło mnie 11 tematów podjętych w tej publikacji. Lwia część to sowieckie działania lat 1905 - 1968 i wcześniej. Ale nie tylko. Znalazł się też rozdział o Pearl Harbor: o Japończykach, którzy mieli plan uszkodzenia USA. W rezultacie owi Azjaci skończyli podobnie, jak upierdliwa mucha, latająca po salonie domu gospodarza...

piątek, 22 marca 2019

TADEUSZ SŁOBODZIANEK - ŚMIERĆ PROROKA I INNE HISTORIE O KOŃCU ŚWIATA [RECENZJA]

Trafiło mi się kolejne dzieło sztuki, które idealnym jest do tego, by je odpalić, posłuchać i przeczytać w czas do tego najbardziej odpowiedni. Po znakomitej adaptacji Opowieści wigilijnej, idealnie skrojonej na święta Bożego Narodzenia; po powieści Ostatnie kuszenie Chrystusa i jej kinowej adaptacji na potrzeby wdrożenia się na powrót w coroczny czas Wielkanocy; wreszcie po obejrzeniu nagrodzonej Oscarem animacji Coco, skrojonej wprost na czas listopadowego odwiedzania grobów bliskich zmarłych... Tym razem trafiłem na sztukę teatralną autorstwa Tadeusza Słobodzianka. Sztuka ta nosi tytuł Prorok Ilja i jest drugim, a w zasadzie trzecim wytworem kultury na mojej liście, związanej ze świętami wielkanocnymi. Wszystko, co ze Słobodziankiem związane, zaczęło się w moim świecie w połowie 2015 roku. To wówczas trafiłem zupełnym szczęśliwym zrządzeniem losu na słuchowisko Polskiego Radia pt. Prorok Ilja. 62 minuty radiowo adaptowanej sztuki teatralnej przeniesionej w eter, pozostawiło mi w głowie wielką wyrwę.


wtorek, 5 marca 2019

Jake Brown & Lemmy - MOTÖRHEAD W STUDIO [RECENZJA]

Biorąc się wreszcie za czytanie Motörhead w studio, miałem nadzieję znaleźć w tej książce jak najwięcej wypowiedzi i historii związanych z Metallicą. Wypowiedzi Hetfielda i Ulricha oczywiście się na stronach pojawiają. Nie jest ich nie wiadomo jak wiele, ale pobrzmiewają tu i  ówdzie. Zabrakło niestety historyjek z Larsem Ulrichem w tle. Lars latem 1981 roku opuścił na chwilę Newport Beach i poleciał w wieku lat 17. (sam) do Wielkiej Brytanii. Tam, oprócz zaliczenia koncertu Diamond Head, trafił ponoć na próbę Motörhead. Lemmy szykował wówczas materiał na krążek Iron Fist. Legenda pozostaje legendą, bo w rozdziale piątym (No Slip 'Till Hammersmith / Iron Fist) nie ma o larsowych wojażach ani pół słowa. Jest za to coś, na co liczyłem od czasu, gdy dostałem tę książkę w prezencie: Porządny rozdział o albumie Overnight Sensation, który był pierwszym krążkiem Motörhead, który dorwałem w łapska i który w całości przesłuchałem. Z tego też powodu ...


wtorek, 26 lutego 2019

Pudel vs. Maleńczuk [historyjka z Krakowa]

Jest rok 1986. Rynek w Krakowie. Rzecz dzieje się w cieniu Sukiennic. Maciej Maleńczuk gra jeden ze swoich ulicznych setów. Syn Edwarda gra, tłum gęstnieje. A jak tłum gęstnieje, zanaczy, że ciepło musi być. Lato '86 chyba jakoś. M. gra i się wydziera. To jedyny sposób, żeby słowa dotarły do uszu setek zebranych, wszak nagłośnienia, choćby mikro skali, ni ma. MM daje czadu, mimo tego, że bez papierka od władzy grać na streecie nie wolno. (A że tego papierka chyba nikomu w Krakowie nie wystawili, było granie całkowicie zakazane).
Wtedy z tego tłumu pół tysiaka ludu wychodzi gość ubrany jak absolutna gwiazda rocka. To Andrzej Bieniasz zwany Pudlem. Daje się słyszeć dialog mniej więcej w te słowa:

Pudel: Sie masz. Jestem Pudel. Gram w Pudelsach.
MM: Wiem. Znam. Chujowo gracie...
Pudel: No chujowo gramy, bo nie mamy dobrego wokalisty, kurwa. Wpadniesz na próbę?
MM: Wpaść mogę.


piątek, 15 lutego 2019

MOJA CIEBIE WIDOKÓWKA

 I
Czas u kresu dnia tkwi - póki co
Schyłek lekko wlewa się do głów
Wódka tak naturalnie snuje ten plan
Spacer pośród znajomych Twarzy
Nie ma Ich już tu
Bo wszystko jakby z dala i przez szybę
Luty się rozlewa nad chodnikiem

II
Żadne zło nie wstrząśnie mną - póki co
Jestem jeszcze z Tobą poza krzykiem
Zobacz, jak cudownie marniejemy
Zapętleni w treści bez znaczenia

III
...

KAZIMIERZ BRANDYS - CO NIE JEST PRAWDĄ. NOTATKI Z LEKTUR I ŻYCIA [wrażenia]

Brat Mariana umarł w marcu 2000 roku. De mortuis nihil ... Stop(!), bo zamieniam się w autora-szpanera (tzn. tego młodszego Brandysa), który...