Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XX wiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XX wiek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 grudnia 2019

JACQUES CHESSEX - WAMPIR Z ROPRAZ [OPINIA]

Książka owa była moją tegoroczną opowieścią wigilijną, bo ile razy  można śledzić tekst Dickensa? No właśnie - śledzić. Ja Opowieści wigilijnej już nie czytam, ja śledzę wzrokiem kolejne litery. Przeczytałem ją tyle razy, że chciałem w Wigilię czegoś innego. Sięgnąłem tym razem po wydawnictwo W.A.B. i ich cykl: Inne Historie, trafiając na Wampira z Ropraz. Rozpiętość czasowa opisywanych wydarzeń sprawiła, że wybór świątecznej książki okazał się bardzo trafiony. Charles Agustin Favez rozpisany na kartach opowiadania szwajcarskiego pisarza Jacquesa Chessex, na pierwszy rzut oka łudząco przypomina niejakiego Jeana-Baptiste'a Grenouille z kart powieści Niemca Patricka Süskinda. Portret psychologiczny wampira namalowany przed oczami czytelnika, dość szybko zmienił moje ambiwalentne podejście do osoby Faveza. Mógłbym być jego obrońcą posiłkowym, albo jednym z ławników. Naturalizm opisu świata przedstawionego pozytywnie wbił mnie w fotel. Czy to zasługa wyłącznie szwajcarskiego pisarza, czy też niemałą część tak pozytywnego odbioru wykreowała tłumaczka Anna Topczewska? Nie wiem. Francuskiego oryginału nie znam.

czwartek, 12 września 2019

SALON NIEZALEŻNYCH: Jacek Kleyff, Janusz Wiess i... ten trzeci.

W 1996 roku z kolegą jechałem autobusem na swój pierwszy  film do lokalnego kina. To był Kosmiczny mecz. Miałem 10 lat. Pojechałem ulgowym, ale bez legitymacji i kanar nas sczaił. Od wymierzenia mandatu odstąpił. W tymże Kosmicznym meczu grał Jordan. Michael Jordan. Dla młokosa lat 1995 - 1997 Jordan to był ten koszykarz z Chicago Bulls, co to mistrzostwa zdobywał seryjnie. Kiedyś nawet uknuło się takie powiedzenie: Jordan, Rodman, Pippen + jakichś dwóch i można mistrzostwa zdobywać. Tak mam z Salonem Niezależnych: Kleyff, Wiess i ten trzeci właśnie: Michał Tarkowski, który absolutnie nic mi nie mówi, bo jakoś zlokalizować go w polskim środowisku medialnym XXI wieku jest mi niezwykle trudno. I to nie jest moja wina, że pan Wiess z panem Kleyffem jakoś bardziej wtopili się w telewizyjną popkulturę nowego wieku.

wtorek, 23 kwietnia 2019

ERNEST HEMINGWAY - STARY CZŁOWIEK I MORZE - przedmowa

Agua mala - powiedział stary - Ty kurwo. W te oto słowa odezwał się Santiago, widząc pływającą tuż przy łodzi meduzę.
W roku 1936 w kwietniowym numerze miesięcznika Esquire Ernest Hemingway opublikował szkic „Na błękitnej wodzie". W szkicu tym opowiadał między innymi taką oto historię: „Pewien stary człowiek wypłynąwszy samotnie w łodzi na połów, na wysokości Cabanas złowił wielkiego marlina, który na mocnej plecionej lince wyholował łódź daleko na morze. Gdy w dwa dni później rybacy odnaleźli starego, 60 mil na wschód, głowa i przednia część tułowia ryby była przytroczona do łodzi. To, co pozostało z ryby, mniej niż połowa, ważyło 800 funtów. Stary człowiek przetrwał dzień, noc, dzień i jeszcze jedną noc, podczas gdy ryba płynęła w głębinie i ciągnęła łódź. Kiedy marlin wypłynął na powierzchnię, stary człowiek podholował do niego łódź i zabił go harpunem. 


(Moje) 25 lat z zespołem Ocean

Szukając pewnych informacji w temacie Macieja Maleńczuka - mojego Idola Idolów - natrafiłem na ciekawą i zarazem przedziwną książkę pełną ro...