Nie chce mi się pisać o tej książce... Szkoda strzępić ryja, palców i klawiatury. Mało śmieszny to żart. Wydawca robi z czytelników idiotów. "Czy wy nas macie za idiotów?"
Jeśli jesteście fanami Metalliki, miłośnikami Jej twórczości, pasjonatami historii tego Najwspanialszego Na Świecie Zespołu uprawiającego muzykę metalową, to ta książka odbierze Wam smak przyjemności czytania. Jeśli nie jesteście jeszcze fanami, ale szukacie dobrze skrojonej biografii, by poznać bliżej losy tego zespołu... To też owo wydanie nie jest najlepszym wyborem. Wznowienie tej, dobrze już znanej, biografii Metalliki klawiatury angielskiego dziennikarza muzycznego Joela McIvera, odebrało mi jakikolwiek sens czytania. Na niemal 60 dni ugrzązłem we wznowieniu, które jest policzkiem w pyski czytelników. Wszystkich. Nie tylko fanów Metalliki. Ślęczenie z ołówkiem i zakreślanie co cztery strony jakichś literówek i absurdalnych błędów faktograficznych odebrało mi smak życia.
Wydawnictwo In Rock obrzydziło mi (już drugi raz) cieszenie się kolejną lekturą o charakterze przypominającym mi losy mojego ukochanego zespołu. Ten sado-masochistyczny rytuał kosztował mnie 50 zł - na tyle wycenił owo "uzupełnione wznowienie" Empik. Wznowienie na rok 2024 jest piątym polskim wydaniem dzieła Joela McIvera. Londyńczyk wypuścił tę książkę pierwszy raz w 2004 roku. Pod banderą In Rock tytuł (w identycznej okładce) pojawił się tuż przed dziewiątą wizytą Metalliki w Polsce - na Stadionie Narodowym w 2014 roku w ramach trasy By Request. Rok 2022 to wydanie identycznej w treści wersji, tyle, że w twardej oprawie. W 2024 roku 550 stron zamieniło się na blisko 580. Zarówno w 2022 jak i w 2024 dostaliśmy od In Rock książkę, która wciąż i wciąż okazuje się jakimś nieśmiesznym nieporozumieniem.
In Rock bawi się w to samo, co Kagra: jedni i drudzy nie poprawiają już żadnych błędów we wznowieniach. Wizualnie i gabarytowo książka
prezentuje się (a raczej prezentowała) znakomicie, pomimo faktu, że wydawca użył gorszej (choć grubszej) jakości
papieru niż w przypadku obu poprzednich wydań (2014, 2022). Niestety
ani redaktor (Piotr Zaborowicz), ani korektor (Krzysztof Krzemień), ani tłumacz (Robert Filipowski) nie raczyli zajrzeć do
pierwotnego tekstu, by poprawić błędy pierwszego i drugiego wydania.
Jeśli chodzi o to, co wydrukowano w uzupełnionym wydaniu, mamy do
czynienia z dokładnie tymi samymi literówkami i błędami merytorycznymi,
jak w dwóch poprzednich wydaniach. Jest ich naprawdę dużo. Czy
wydawnictwo In Rock naprawdę nie dostało od czytelników informacji
zwrotnej dot. uchybień w tekście? Czy dekada to za mało, by wydawcy
chciało się zerknąć po latach do tego, co zostało wydane? Szkoda
czytelników, którzy sięgając po wznowione wydanie, nadal są narażeni na
identyczne omyłki pierwotnego tekstu. Szkoda ewentualnych nowych czytelników i nowych fanów Metalliki, którzy w większości przyjmą za pewnik to, co zostało wydrukowane, albo zwyczajnie nie będą sobie zawracać głowy drobnostkami typu "Kirk Hammett urodził się 18 stycznia 1962 roku". Na pierwszy rzut oka wygląda jak drobnostka właśnie, ale jeśli ktoś powie, że II Wojna Światowa rozpoczęła się w Polsce 1 września 1938 roku, to natychmiast zostanie to skorygowane przez kogoś, kto zauważy taką mocarną pomyłkę.
po lewej: edycja 2022; po prawej: opisywane wydanie z roku 2024
A może Bartkowi Zujewskiemu się już najzwyczajniej nie chce w to bawić?
Pisząc "w to" mam oczywiście na myśli czyjeś ślęczenie nad tekstem i
próbę okiełznania ogromnej ilości literówek. Teoretycznie to tłumacz
mógłby bardziej przyłożyć się eliminacji potężnej liczby
faktograficznych błędów, które się McIverowi się zdarzały. Tak, jak masa merytorycznych błędów pojawiła się swego czasu w innej książce o Metallice - "Człowiek z metalu" - tam tłumacz, ten sam Robert Filipowski dwoił się i troił, okraszając przypisami kolejne strony owej książki. Myślę jednak, że to nie w całości (albo nawet wcale) wina tłumacza. W najnowszym posłowiu Filipowski unika literówek w słowach, które powtarzają się przez całą pierwotną treść Bez przebaczenia: Robert ogarnia np., że tytuł jednego z kowerów zapisuje się jako So What, ale tytuł metallikowego magazynu dla fanów to już So What! Błędów jest mnóstwo - ponad 80 literówek i blisko 40 merytoryczno-faktograficznych!! w książce o objętości blisko 580 stron.
Osobną kwestią jest niepoprawiona i nieuzupełniona sekcja Dyskografia na końcu książki - ponad 40 literówek, przekłamań i pominięć!! In Rock zapewnia o wydaniu uzupełnionym, a dyskografia Metalliki kończy się tu na 2012 roku (w wydaniu twardookładkowym z 2022 roku braki są identyczne). Ponad dekada twórczości wyrzucona do śmieci. Nie tylko zresztą dziesięć ostatnich lat - Epka Garage Days Re-Revisited wypuszczona w 1987 roku wyparowała. Nie ma filmu Through the Never, nie ma Hardwired... To Self-Destruct, brak S&M2, brak 72 Seasons... wszystkiego tego nie ma w sekcji Dyskografia. Dyskografia! W sekcji Dyskografia nie ma dwóch studyjnych płyt! W sumie pominięto aż 7 dużych, głównych płytowych wydawnictw Tak się chara w ryj czytelnikom. Bo jeśli wydanie uzupełnione to takie, w którym dziesięć lat funkcjonowania Metalliki pan Filipowski zmieścił na ledwie dwudziestu stronach drugiego posłowia, to aż się ciśnie na usta parafraza cytatu z Jacka Goca ps. Gebels: Filipowski Robert, weź ty już spierdalaj do domu.
Ale taki to znak czasów rodzimego rynku wydawców książek - pogoń za nowościami - gdzie ubiegłotygodniowa premiera ląduje na przecenie i mielimy następną i następną nowość, która przetrwa dziś tyle, co dekadę temu gazeta. Może nie dotarliśmy jeszcze do momentu, gdzie "wczorajsza premiera wyściela dzisiejsze śmietniki", jednakowoż zalew książek premierowych jawi mi się dziś jako gnojówka, wylatująca pod ciśnieniem z węża ogrodowego. Mało przyjemny to prysznic.Dodatkowo w Empiku lądują takie niedoróbki jak niniejsza pozycja. Niedoróbka tekstowa, ale i niedoróbka w jakości wydania. Owszem, wizualnie prezentuje się znakomicie, ale bliższy kontakt z edycją 2024 przyniósł mi niesamowite rozczarowanie.
Jakości zbyt grubego i bardzo kiepskiego papieru nie będę się czepiał, ale to, co dzieje się z okładką to dramat jest: z każdym kolejnym wzięciem do rąk tej książki, zostawał mi na palcach jakiś brokat. O chuj chodzi? - dumałem...
Co się okazało? Otóż każdy srebrny napis na okładce jest wytłoczony do wewnątrz i pokryty został srebrnym... no nie wiem właśnie czym... Farbą? Lakierem? Sprejem? Wszystko to z okładki zlazło i po tygodniu czytania zostały wyłącznie czarne wytłoczki. Zostałem świadkiem oszczędności w jakości materiału na poziomie, kurwa, olimpijskim. Wydanie z roku 2022 też ma twardą oprawę, też ma srebrne napisy, ale wszystko do dziś trzyma się na swoim miejscu.
Cięcie kosztów? Ale po jaką cholerę, skoro oszczędziliście już na korekcie wznowienia?
Po jaką cholerę drukujecie cenę okładkową w wysokości 79.99 zł, skoro w na stronie Empiku stoi ta książka po 50 zł??? Czy wy nas macie za idiotów?
Sztuczność, sztuczność i jeszcze raz sztuczność - taką samą sztucznością jest wznowienie Bez przebaczenia na rok 2024.
Naprawdę nie przystoi mieć aż tak głęboko w odwłoku zawartości książki wypuszczanej pod własną marką. Czas, panowie, ogarnąć dupy. Ale nie na sobotę, tylko własne cztery litery.
.
.
.
OCENA: 4/10 (może być)
TYTUŁ: Metallica. Nez przebaczenia
AUTOR: Joel McIver
WYDAWNICTWO: In Rock
MIASTO: Czerwonak
TŁUMACZENIE: Robert Filipowski
ILOŚĆ STRON: 585 + 24 strony wkładki ze zdjęciami
ROK WYDANIA: 2024
CENA: 50 zł.
Egzemplarz kupiony w Empiku




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz