czwartek, 12 listopada 2020

Maciej M. Maleńczuk - "NIWA" [ODC. 3] - Podróż (marzec 2010)

Pilot był pijany, w dodatku ssał porost. Chwiał się na trapie, gdy technicy, nawaleni jak on, błyskając niebieskimi uśmiechami, podprowadzili rakietę na miejsce startu. Była to nieprawdopodobnie dziwaczna maszyna. Potwornie długi i wąski jednocześnie pojazd był niczym ogromna igła godząca w nieboskłon. Szesnaście luków wejściowych, umieszczonych pionowo, nadawało jej kształt monstrualnego instrumentu. Srebrny, otarty przy ładowniach kadłub dodawał dostojeństwa tej pysznej konstrukcji – dziełu egzotycznego projektanta, który nie znał umiaru, i kolejnego szaleńca, który postanowił ten pojazd zbudować, a tym samym zaprzeczyć szaleństwu tamtego. 

- Nie mogę uwierzyć w to, co widzę – Niwa wytrzeszczył oczy ze zdumienia.

- Latał pan kiedyś czymś takim? – zwrócił się do pilota.

- Pierwszy raz widzę to na oczy – wybełkotał pilot. 

 

 

wtorek, 10 listopada 2020

LEOPOLD TYRMAND - "DZIENNIK 1954. WERSJA ORYGINALNA" [OPINIA]

Dziennik 1954 autorstwa Tyrmanda występuje dziś w dwóch wersjach wydawniczych, tak jak upływ czasu dał czytelnikom dwóch Leopoldów Tyrmandów - tego do połowy lat 70. XX wieku i tego drugiego, po roku 1974. Pierwsze wydanie zapisków pojawiło się w Londynie w 1980 roku. Autor pisał w przedmowie pierwszego wydania: ...niniejsza książka zawiera całość dziennika, nienaruszoną przez względy edytorskie, rozterki moralne, polityczne konieczności, towarzyskie koneksje... No i dupa, Jasiu, karuzela, jak to się kiedyś mówiło. Leopold Tyrmand pierwszą wersję skierowaną do wydania ponad ćwierć wieku po napisaniu cyzelował, obrabiał, wylizywał, zmieniał niektóre sądy, z niektórych się wycofywał, etc. Wydawnictwo Tenten, puszczając na rynek w 1995 roku nienaruszony tekst dziennika, zrobiło kawał wspaniałej roboty. I to właśnie tę wersję (oryginalną) polecam do czytania. Dodatkowo całość została uzupełniona obszernym wstępem Henryka Dasko, który w zgrabny sposób nakreślił koleje losów polskich, europejskich, wreszcie amerykańskich pisarza, redaktora, entuzjasty jazzu, któremu Sejm RP poświęcił 2020 rok.

czwartek, 5 listopada 2020

Maciej M. Maleńczuk - "NIWA" [ODC. 2] - Ucieczka (luty 2010)

Zamek puścił. Z trudem otworzyli diabelnie ciężki właz. Znaleźli się w zaroślach parku miejskiego. Zielonooka Rudowłosa Płastuga wzięła Niwę za rękę. Patrzyła na zakochanego po uszy faceta swoimi zielonozłotymi oczyma – igrały w nich iskierki. 

- No co smutasie. Musimy chyba coś zjeść, jestem głodna jak zwierzę. 

- Już chyba całkiem oszalałaś, przecież wszyscy cię znają. Dopadnie nas jak nie NOKTO, to Anton, a jak nie Anton, to ON!

- Sądzisz, że wszyscy się GO tutaj boją? Pamiętaj, ON ma tabun swoich wielbicieli, harem wielbicielek, a w takim przypadku zawsze w końcu ktoś wydymany chodzi po mieście. Ukryją nas – aż do kolejnego skandalu, który NOKTO urządzi komuś innemu. I tak dalej w tym stylu: tylko dziś – potem zobaczymy – nie martw się.

 

sobota, 31 października 2020

Teraz czytam: LEOPOLD TYRMAND - "DZIENNIK 1954. WERSJA ORYGINALNA"

Jak wygląda strajk związany z naruszeniem niemal trzydziestoletniego polskiego kompromisu aborcyjnego, widać z telewizora i Internetu. Główne hasło strajkujących kobiet: "WYPIERDALAĆ". Trzeba przyznać, że jest dosadne, ale przede wszystkim bardzo nośne i łatwe do skandowania. Kilkadziesiąt lat temu pisarz i dziennikarz, któremu polski Sejm poświęcił mijający właśnie rok, także w sposób dosadny wypowiadał się na na kartach swoich zeszytów - w których spisywał szufladowy dziennik - na temat przerywania ciąży. Nadszedł całkiem dobry moment, by przypomnieć poglądy aborcyjne gościa, który swoją moralną postawą doprowadzał środowisko ówczesnych warszawskich intelektualistów do szewskiej pasji. Prawicowych utopijnych moralitetów tutaj nie uświadczymy. Podejście do zagadnienia jest bowiem tak stare jak świat:

czwartek, 29 października 2020

Maciej M. Maleńczuk - "Niwa" [ODC. 1] - styczeń 2010

Notka wstępna zamieszczona w Bluszczu:

Maciej Maleńczuk debiutuje jako prozaik, zachowując styl, rytm i tempo, do którego przyzwyczaił nas jako autor poezji. Udowadnia, że w gatunku science fiction porusza się z równą gracją, co w trzynastogłoskowym, słynnym poemacie Chamstwo w Państwie. 

M.M. – wokalista, gitarzysta, poeta. Od 1986 do 2005 roku był frontmenem zespołu Pudelsi; w 1993 roku założył zespół Homo Twist*; pierwszą solową płytę nagrał w 1998 roku. W 2003 roku opublikował poemat Chamstwo w Państwie (Wydawnictwo Literackie), za który otrzymał laur Śląskiego Wawrzynu Literackiego.

* Tak brzmi oryginalna notka z magazynu Bluszcz. Jest to przekłamanie, ponieważ początki Homo Twist sięgają 1991 roku. W 1992 roku grupa w składzie: M. Maleńczuk, Rafał „Kwasek” Kwaśniewski, Mariusz Kruc wystąpiła na festiwalu w Jarocinie. Ten skład nie utrzymał się długo. W roku 1993 wydany został debiutancki album zespołu pt: Cały ten seks w składzie: M. Maleńczuk, Leszek „Miarka” Kowal, Grzegorz Schneider.

niedziela, 25 października 2020

Maciej M. Maleńczuk - "Niwa" - wstępu słów kilka...

W 2015 roku skompletowałem w całości powieść autorstwa Macieja Maleńczuka, którą MM pisał w odcinkach dla literackiego magazynu Bluszcz. Minęło kolejne pięć lat i nic się w sferze wydania tej twórczości w formie książkowej nie zmieniło. Postanawiam więc przez najbliższe dwadzieścia tygodni w każdy czwartek (z wyjątkiem dzisiejszego wstępu) udostępniać na tym blogu kolejne odcinki powieści Niwa - bo właśnie tak Pan Maleńczuk zatytułował swą pierwszą powieść z gatunku sci-fi. Ponad dekadę temu (w styczniu 2010 roku) pojawił się numer magazynu Bluszcz, w którym zaprezentowano pierwszy odcinek powieści Niwa.

Wpisy owe dedykuję fanom Macieja, którzy nie mieli przyjemności zapoznać się z Maleńczukiem prozaikiem. W końcu wszystkie odcinki powieści science-fiction „Niwa” dostępne w jednym miejscu . Ocalone od zapomnienia.

 Zapraszam w świat konstelacji B...

 

czwartek, 17 września 2020

LEOPOLD TYRMAND - ZŁY [OPINIA]

Leopold Tyrmand – entuzjasta jazzu; nie tylko (gdy jeszcze mógł) otwierał każdą edycję festiwalu Jazz Jamboree, ale sam tę nazwę wymyślił. Propagował i animował środowiska polskiego jazzu już przed, ale głównie po II Wojnie Światowej. I gdyby nie jeden mały szczegół, że oprócz zainteresowania muzyką czarnych Amerykanów, był także pisarzem, to wspominalibyśmy go dziś co najwyżej z okazji każdego kolejnego jesiennego sezonu, bo nie tylko mimozami, ale i właśnie jazzem pachnie polska jesień. Jednak dzięki literaturze, wspominamy dziś Tyrmanda głównie jako pisarza, a rok 2020, który został ogłoszony przez Sejm RP rokiem Leopolda Tyrmanda, wzmaga tylko chęć zapoznania się z dziełami literackimi autora. Dualizm pisarski Tyrmanda po dziesiątkach lat od jego śmierci, nadal zaskakuje i jest elementem kulturowo-społecznego sporu. Znamienny jest fakt, że po emigracji do Stanów Zjednoczonych autor dość szybko nauczył się języka angielskiego i pisał dla popularnych amerykańskich dzienników. Po latach życia w USA i tam w końcu nie pozwalano Tyrmandowi pisać wszystkiego, co chciał. Z biegiem czasu nawet w „kolebce demokracji” autor nie miał łatwo z wydawaniem własnych sądów.

JAKUB ŻULCZYK - INFORMACJA ZWROTNA [wrażenia]

O tej powieści Żulczyka usłyszałem dzięki serialowi i głównej roli w nim Arka Jakubika. Wcześniej z prozą pana Jakuba zetknąłem się dzięki e...