sobota, 31 października 2020

Teraz czytam: LEOPOLD TYRMAND - "DZIENNIK 1954. WERSJA ORYGINALNA"

Jak wygląda strajk związany z naruszeniem niemal trzydziestoletniego polskiego kompromisu aborcyjnego, widać z telewizora i Internetu. Główne hasło strajkujących kobiet: "WYPIERDALAĆ". Trzeba przyznać, że jest dosadne, ale przede wszystkim bardzo nośne i łatwe do skandowania. Kilkadziesiąt lat temu pisarz i dziennikarz, któremu polski Sejm poświęcił mijający właśnie rok, także w sposób dosadny wypowiadał się na na kartach swoich zeszytów - w których spisywał szufladowy dziennik - na temat przerywania ciąży. Nadszedł całkiem dobry moment, by przypomnieć poglądy aborcyjne gościa, który swoją moralną postawą doprowadzał środowisko ówczesnych warszawskich intelektualistów do szewskiej pasji. Prawicowych utopijnych moralitetów tutaj nie uświadczymy. Podejście do zagadnienia jest bowiem tak stare jak świat:

czwartek, 29 października 2020

Maciej M. Maleńczuk - "Niwa" [ODC. 1] - styczeń 2010

Notka wstępna zamieszczona w Bluszczu:

Maciej Maleńczuk debiutuje jako prozaik, zachowując styl, rytm i tempo, do którego przyzwyczaił nas jako autor poezji. Udowadnia, że w gatunku science fiction porusza się z równą gracją, co w trzynastogłoskowym, słynnym poemacie Chamstwo w Państwie

M.M. – wokalista, gitarzysta, poeta. Od 1986 do 2005 roku był frontmenem zespołu Pudelsi; w 1993 roku założył zespół Homo Twist*; pierwszą solową płytę nagrał w 1998 roku. W 2003 roku opublikował poemat Chamstwo w Państwie (Wydawnictwo Literackie), za który otrzymał laur Śląskiego Wawrzynu Literackiego.

* Tak brzmi oryginalna notka z magazynu Bluszcz. Jest to przekłamanie, ponieważ początki Homo Twist sięgają 1991 roku. W 1992 roku grupa w składzie: M. Maleńczuk, Rafał „Kwasek” Kwaśniewski, Mariusz Kruc wystąpiła na festiwalu w Jarocinie. Ten skład nie utrzymał się długo. W roku 1993 wydany został debiutancki album zespołu pt: Cały ten seks w składzie: M. Maleńczuk, Leszek „Miarka” Kowal, Grzegorz Schneider.

niedziela, 25 października 2020

Maciej M. Maleńczuk - "Niwa" - wstępu słów kilka...

W 2015 roku skompletowałem w całości powieść autorstwa Macieja Maleńczuka, którą MM pisał w odcinkach dla literackiego magazynu Bluszcz. Minęło kolejne pięć lat i nic się w sferze wydania tej twórczości w formie książkowej nie zmieniło. Postanawiam więc przez najbliższe dwadzieścia tygodni w każdy czwartek (z wyjątkiem dzisiejszego wstępu) udostępniać na tym blogu kolejne odcinki powieści Niwa - bo właśnie tak Pan Maleńczuk zatytułował swą pierwszą powieść z gatunku sci-fi. Ponad dekadę temu (w styczniu 2010 roku) pojawił się numer magazynu Bluszcz, w którym zaprezentowano pierwszy odcinek powieści Niwa.

Wpisy owe dedykuję fanom Macieja, którzy nie mieli przyjemności zapoznać się z Maleńczukiem prozaikiem. W końcu wszystkie odcinki powieści science-fiction „Niwa” dostępne w jednym miejscu . Ocalone od zapomnienia.

 Zapraszam w świat konstelacji B...

 

czwartek, 17 września 2020

LEOPOLD TYRMAND - ZŁY [OPINIA]

Leopold Tyrmand – entuzjasta jazzu; nie tylko (gdy jeszcze mógł) otwierał każdą edycję festiwalu Jazz Jamboree, ale sam tę nazwę wymyślił. Propagował i animował środowiska polskiego jazzu już przed, ale głównie po II Wojnie Światowej. I gdyby nie jeden mały szczegół, że oprócz zainteresowania muzyką czarnych Amerykanów, był także pisarzem, to wspominalibyśmy go dziś co najwyżej z okazji każdego kolejnego jesiennego sezonu, bo nie tylko mimozami, ale i właśnie jazzem pachnie polska jesień. Jednak dzięki literaturze, wspominamy dziś Tyrmanda głównie jako pisarza, a rok 2020, który został ogłoszony przez Sejm RP rokiem Leopolda Tyrmanda, wzmaga tylko chęć zapoznania się z dziełami literackimi autora. Dualizm pisarski Tyrmanda po dziesiątkach lat od jego śmierci, nadal zaskakuje i jest elementem kulturowo-społecznego sporu. Znamienny jest fakt, że po emigracji do Stanów Zjednoczonych autor dość szybko nauczył się języka angielskiego i pisał dla popularnych amerykańskich dzienników. Po latach życia w USA i tam w końcu nie pozwalano Tyrmandowi pisać wszystkiego, co chciał. Z biegiem czasu nawet w „kolebce demokracji” autor nie miał łatwo z wydawaniem własnych sądów.

wtorek, 25 sierpnia 2020

OSTATNIA RODZINA [Kino Świat, Aurum Film]

Film w reż. Jana Pawła Matuszyńskiego zadebiutował dość dawno temu, bo we wrześniu 2016 roku. Dopiero w okresie świąteczno-noworocznym ubiegłego roku postanowiłem po raz pierwszy obejrzeć ten film. Wrażenie, jakie na mnie ten obraz pozostawił w tamtym zimowym momencie było nie do opisania. Oto coś mnie natchnęło, żeby odpalić sobie wieczorem ów film. Otworzyłem więc zmrożoną za oknem barmańską wiśniówkę, odpaliłem plik z filmem i spędziłem niezapomniane dwie godziny w świątecznym nastroju: barmańską dolewałem, świąteczne lampki na oknie mieniły się kolorami, za oknem mroźno, w pokoju przyjemnie ciepło i ja: sam na sam z rodziną Beksińskich. Co za klimat mi się wówczas wytworzył! I w pokoju i w filmie! Rewelacyjny!

sobota, 1 sierpnia 2020

HIMILLS BACH - WOJNA PODJAZDOWA. OBRONA PAŁACYKU MICHLA

Pałacyk Michla, Żytnia, Wola - bronią jej chłopcy spod "Parasola" - ten właśnie fragment znanej powstańczej piosenki wykorzystali muzycy z kapeli Lao Che w utworze pt. Barykada z kultowego dziś krążka "Powstanie Warszawskie". Cytat z książeczki albumu brzmi następująco: BARYKADA - 3-11 sierpnia 1944 - pododdziały Batalionu "Zośka" walczą na Woli. Niemieckie natarcie na barykadę przez bataliony Dirlewangera. Atakujące hordy faszystów i nasze Szare Szeregi (grupy szturmowe), które odpierają ataki. Zbliża się nieunikniona klęska Woli i systematyczne wycofywanie się powstańców na Stare Miasto. Dziś chcę z wiadomych względów przypomnieć drugie słuchowisko muzyczne, które wyszło z umysłów części muzyków Lao Che. Czas na prezentację drugiego krążka z katalogu formacji Himills Bach.

czwartek, 23 lipca 2020

ANDRZEJ KORZYŃSKI - PIOSENKI FRANKA KIMONO [OPINIA]

Charakterystyczna po dziś dzień twórczość oparta o dyskotekową parodię, który to nurt sztuki zaproponował tekściarz Andrzej Korzyński, nawiedza mnie co kilka lat. I co kilka lat sięgam po krążek z czadowymi utworami, w których rapuje Franek Kimono vel. Piotr Fronczewski. Już nie szlagiery, ale jeszcze nie hity, czyli przeboje. Niestety nadal brak na naszym rynku muzycznym reedycji albumu z prawdziwego zdarzenia, który pierwotnie wydano w roku 1984. Nie załapałem się na dwa dziecięce absolutne hity kinowe PRL: ani na animację O dwóch takich, co ukradli księżyc, ani też o dwa filmy z Panem Kleksem. Dużo lepiej kojarzę warstwę muzyczną tych obrazów. W pierwszym przypadku dysko-rockowe patenty od Lady Pank, w drugim zaś rasowe światowe disco brzmienie lat 80. Teraz w zwiększeniu przyjemności obcowania z trzynastoma kawałkami z reedycji Franka Kimono (wznowiono w 2008 roku) pomaga mi owa broszura z tekstami Korzyńskiego, którą dorwałem w internetowym antykwariacie.

KAZIMIERZ BRANDYS - CO NIE JEST PRAWDĄ. NOTATKI Z LEKTUR I ŻYCIA [wrażenia]

Brat Mariana umarł w marcu 2000 roku. De mortuis nihil ... Stop(!), bo zamieniam się w autora-szpanera (tzn. tego młodszego Brandysa), który...