Czy ja naprawdę przeczytałem romans? Nie. Sięgając po Dumę i uprzedzenie założyłem sobie, że sięgnę po klasykę. Co, a raczej kto mnie do tego czynu podkusił? Punktem najpierw zaczepnym, a po jakimś czasie wręcz zapalnym stał się najwspanialszy vlog książkowy na polskim YouTube, na jaki kiedykolwiek trafiłem. Kinga Michalska co jakiś czas w swoich filmach podkreśla swe uwielbienie dla Nad Niemnem oraz od czasu do czasu w sposób bardzo dla mnie zauważalny sięga po temat twórczości Jane Austen właśnie. Nadszedł czas, że i ja chciałem się zapoznać z jakimś topowym dziełem angielskiej pisarki. Padło na Dumę i uprzedzenie z filmową okładką. Ja już po tej okładce dokładnie wiedziałem, z czym będę miał do czynienia. Z cholernym romansem. Nie powiem, zaintrygował mnie opis z tyłu okładki. Mianowicie pierwsza jego część: Rzecz dzieje się na angielskiej prowincji na przełomie XVIII i XIX wieku. (...) Jane Austen w swoich powieściach przedstawiała dobrze jej znane życie codzienne na prowincji angielskiej...
...ponieważ nie toleruję czytników. Czytam o: Metallice, Maleńczuku, Juventusie, muzyce, koszmarze obozów koncentracyjnych, piłce nożnej i trochę o polityce III RP. Jeśli książki, to tylko papierowe!
poniedziałek, 30 października 2017
środa, 11 października 2017
WYDAWNICTWO IN ROCK - WYDZIERAK ROCKOWY 2017 [RECENZJA]
Powolutku, małymi krokami, lecz
jednak nieubłaganie zbliża się koniec roku. Wydzierak rockowy na rok 2017
trafił do miłośników muzyki w roku ubiegłym. Jest to tytuł na tyle nowatorski,
że aktualnie próżno go szukać na stronach największego polskiego cyfrowego informatora książkowego.
Wydawnictwo In Rock poszalało. Sam pomysł kalendarza
dla miłośników światowej muzyki jest fenomenalny. Zamiast przepisów na ciasta i
obiady, rad babuni i kawałów, dostajemy papierową, zgrabnie obrobioną
Wikipedię. Nie jest to jednak pozycja stricte informacyjna. Fakty oczywiście
są, jednak często przeplatane opiniami autora. Dla mnie zdecydowanie za często.
A dlaczego się tych opinii czepiam?
wtorek, 19 września 2017
CZESŁAW MADAJCZYK - DRAMAT KATYŃSKI [RECENZJA]
Stricte naukowa publikacja prof. Czesława Madajczyka dziś
wydawać się może jako dość mocno zdewaluowana, jeśli chodzi o materiały w niej
przedstawione. Dramat katyński był 13003 tytułem wydawnictwa „Książka i
Wiedza”. Książkę wydano w drugiej połowie 1989 roku. Tematyka dopuszczonej do
druku publikacji wskazuje, że odwilż polityczna w naszym kraju postępuje
znacznie (do zamknięcia urzędu cenzury dojdzie w roku 1991).
Sam autor we wstępie informuje,
że problematyka losu polskich oficerów po przegranej kampanii wrześniowej jest
(w 1989 roku) jest jeszcze we wczesnej fazie badań. Warto napisać, że Dramat
katyński dotyczy wyłącznie mordu polskich oficerów więzionych w Kozielsku i
straconych w lesie katyńskim, a cała dokumentacja pracy pochodzi z prac
ekshumacyjnych przeprowadzonych w 1943 roku, oraz zeznań świadków, które
sięgają drugiej połowy lat 50. XX wieku.
wtorek, 15 sierpnia 2017
MAŁGORZATA POTOCKA & KRYSTYNA PYTLAKOWSKA - OBYWATEL I MAŁGORZATA [RECENZJA]
Ta książka jest utopią. Utopią,
którą przez niemal dekadę tworzyła w swojej głowie Małgorzata Potocka, niedoszła żona Grzegorza Ciechowskiego. Nie miałem okazji przeczytać dotąd żadnej
innej publikacji, dotyczącej życia i twórczości Obywatela. Po lekturze rozmowy
z Potocką, twierdzę, że Ciechowski był pizdusiem, który zniknąłby ze
świadomości słuchaczy, gdyby nie wielkie zaangażowanie i znajomości Małgorzaty
Potockiej. Takie postawienie przeze mnie sprawy jest oczywiście jawną bzdurą,
ale właśnie taki obraz Ciechowskiego jawi się w Obywatelu i Małgorzacie. „Hej, jestem Gośka Potocka, będę
twoją muzą i załatwię ci nagrania, znakomitych muzyków, nakręcę ci teledyski,
zatrzęsę telewizją, pojadę do Stanów i załatwię ci koncerty”. A Ciechowski
pomyślał: „Boże, przecież ona jest starsza ode mnie, będę musiał z nią sypiać,
ale jest to poświęcenie warte tego, żeby ona załatwiła mi te kontakty, może
nawet kupiłaby lepszy sprzęt?”.wtorek, 8 sierpnia 2017
DAVE MUSTAINE & JOE LAYDEN - MUSTAINE. HEAVYMETALOWE WSPOMNIENIA [RECENZJA]
Czytając tę książkę, cierpiałem... Nie ze względu
na postać Davida Mustaine’a, który, co by o nim nie pisać, zapamiętany zostanie
dość dobrze przez miłośników muzyki. Cierpiałem przez pana Michała Kapuściarza,
tłumacza tej książki. A może to bardziej przez brak osoby odpowiedzialnej za
korektę? Ktoś, kto ma za sobą chociażby 100 przeczytanych książek, bardzo
dobrze wie, że używając zaimka tą, odmieniamy słowo w narzędniku liczby
pojedynczej, a nie usilnie i irytująco wrednie w bierniku. „Dave
poszedł na tą terapię” – no nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy czytam coś
takiego w profesjonalnej publikacji. Żeby było zabawniej, ten sam Michał Kapuściarz ze
dwa, trzy razy poprawnie odmienił ten cholerny zaimek. Nie wiem... Może pisał,
jak mu się bardziej podobało. Po to właśnie na posterunku trwa korektor,
którego przy tej książce zabrakło.
środa, 2 sierpnia 2017
SYLWESTER LATKOWSKI & MICHAŁ MAJEWSKI - AFERA PODSŁUCHOWA [RECENZJA]
Książka duetu Sylwester Latkowski
/ Michał Majewski trafiła do mnie z powodu tematu. Lubię czytać literaturę
faktu związaną z III RP, a lata 1989 – 2005 to mój ulubiony okres politycznej
historii Polski. Nie kupiłbym jednak tej książki po cenie detalicznej [39.90
zł]. Kupiłem ją w październiku roku 2015 w Biedronce. Miałem zamiar spędzić
miły wieczór z telewizorem: chipsy, wafelki, popitka i pół litra. Natknąłem się
jednak na promocję książkową. Skończyło się tym, że kupiłem popitkę i wyszczególnioną
zagrychę, ale zamiast pół litra wódki, wziąłem mocne piwo za połowę ceny, a 9
zł, które zostały, przeznaczyłem na Aferę podsłuchową [8.90 zł].
Temat afery podsłuchowej, jak się
po czasie okazało, był największym gwoździem do trumny przegranych wyborów
parlamentarnych przez Platformę Obywatelską. „Afera podsłuchowa” wybuchła w
mediach w połowie roku 2014. Co z owej afery pamiętamy po upływie trzech lat?
sobota, 1 lipca 2017
SZYMON HOŁOWNIA - BÓG. ŻYCIE I TWÓRCZOŚĆ [RECENZJA]
Na bezludną wyspę zabrałbym dwie książki: Ostatnie kuszenie Chrystusa i Pismo Święte. Pierwszą dlatego, że najzwyczajniej w
świecie dzieło Kazantzakisa wgniotło mnie w fotel (ewentualnie hamak). Drugą
wziąłbym, bo jest po prostu gruba. Dużo do czytania jest.
Nie uznaję żadnego systemu
religijnego (nie mylić proszę z wiarą), ale jedno działanie wziąłbym od
świadków Jehowy (czy bardziej tych z ulic – osób utożsamianych ze Świadkami
Jehowy): „Czytaj Pismo Święte”. Tak, z tego od czasu do czasu korzystam. I tylko
z tego. Odrzucam coś, co wprowadza u mnie kompletnie zbędny galimatias: ŻADNYCH
wyjaśnień jakiejkolwiek maści teologów i znawców Pisma, ŻADNYCH przypisów
wyjaśniających to czy to. Tylko czytanie Pisma. Jeśli widzę jakiś
przypis/wyjaśnienie teologiczne w tekście Pisma Świętego, od razu czuję się jak
ta owca oglądająca wiadomości, informacje, czy tam fakty: „Za nami konferencja
prasowa kogoś tam na temat jakiś tam. Za chwilę w studio pojawią się eksperci,
którzy powiedzą Państwu, co macie Państwo o tejże przed chwilą zakończonej
konferencji myśleć”. Przeczytam, wysłucham tematu i sam dojdę (prędzej, czy
później) do wniosków (czy odpowiednich, czy nie – nieważne. Do moich wniosków
dojdę!).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
JAKUB ŻULCZYK - INFORMACJA ZWROTNA [wrażenia]
O tej powieści Żulczyka usłyszałem dzięki serialowi i głównej roli w nim Arka Jakubika. Wcześniej z prozą pana Jakuba zetknąłem się dzięki e...
-
Właśnie skończyłem czytać ósmy tom przygód ze świata, po którym oprowadzał czytelników Jarosław Sokołowski ps. MASA. Jest jeszcze jeden ...
-
Umieściłem na tym blogu już dwa wpisy traktujące o pierwszym polskim tłumaczeniu książki Johnny got his gun - najpierw samą zapowiedź wyda...
-
Były lider Sepultury nie zwalnia wydawniczego tempa. Po Go Ahead And Die z roku 2021, Max Cavalera powrócił do prac na łonie Soulfly . Ws...




